Dean V Dave Mustaine Signature - sygnowana 6-strunowa gitara w układzie V z 2 aktywnymi humbuckami
10.01.2010.
Dave Mustaine. Megadeth. Nikomu, kto
lubi mocniejszą muzykę raczej nie trzeba przedstawiać tego pana i
jego kapeli. Otóż pojawiła się gitara ze stajni Dean'a,
która jest tym wszystkim co pan Dawid sobie zażyczył. Oto
ona!
Przemek Nacewicz
Sprzęt nie zaskakuje nowym design'em,
no może oprócz główki. Widać ewidentne nawiązanie
do poprzedniej współpracy z takimi firmami jak Jackson czy
ESP. Gitara, którą dostałem do testów jest cała
czarna, główka z sześcioma kluczami w linii. Gryf jest
stosunkowo cienki i szeroki (piszę to w porównaniu z gryfem
Les Paul'a, do którego jestem przyzwyczajony), nie jest to
natomiast „deseczka”, którą można spotkać np. w
Ibanezach. Układ sterujący to 2x volume, 1x tone oraz 3-pozycyjny
przełącznik. Ciekawostką jest to, że potencjometr przy
przetworniku mostkowym nie odpowiada za przetwornik gryfowy, ale za
poziom sygnału płynącego z pickup'a mostkowego. Nie pozostawia to
złudzeń, do czego przeznaczona jest ta gitara. Dwa aktywne
przetworniki i straplock'i Dunlopa dopełniają całości.
Gitara nie jest mała, a przy czym jest
stosunkowo lekka. Równej wielkości "skrzydła" są
długie, co przynajmniej na początku jest nieco niewygodne i wymaga
przyzwyczajenia. Nie zapisałbym jednak tego na poczet wad - taki
jest charakter "Vki" i trzeba się do tego przyzwyczaić,
jeśli chce się ją posiąść :-) Wygoda jest ważna, ale nie
kupuje się takiej gitary, by trzymać ją na wysokości piersi -
wygląd też ma znaczenie :)
Nawiązując do paska, muszę dodać,
że gitara jest dobrze wyważona i nie opada. Plus dla Dean'a. Na
minus można zaliczyć niezbyt dokładne wykończenie warstwy lakieru
w jednym z narożników korpusu. Należy pamiętać, że
rozmawiamy tu o instrumencie klasy średniej (przyznaję, jestem
„spaczony” customowymi instrumentami...). Gruba warstwa lakieru
nie daje takiego czucia jak np. lakier nitro czy też "nagie"
drewno. Większość „azjatyckich” gitar jest właśnie tak
"konserwowana", więc może się okazać, że dla wielu nie
jest to wada. Zwłaszcza, że lutniczo testowany instrument
prezentuje się doskonale. Druga sprawa, to markery a właściwie to,
że ich rozmiar i miejsce na podstrunnicy niekoniecznie są takie
same. Są to oczywiście wady kosmetyczne, które nie wpływają
w żaden sposób na grywalność.
A jak to gra? Ciężko :) Wystarczy posłuchać soundcheck Wojtka Hoffmanna.
Testowany
egzemplarz był nastrojony do D, jedyne co musiałem zrobić to
obniżyć akcję strun. Gitara brzmi ciężko i jednocześnie
selektywnie. Palm muting, sztuczne flażolety - proszę bardzo :) Na
upartego można coś ukręcić na czystym kanale wzmacniacza. Chociaż
przetworniki nie brzmią tak sterylnie jak np. EMG, ale kto chciałby
na takiej gitarze grać blues'a? ;) Instrument dobrze stroi i mimo braku blokowanych kluczy trzyma strój. Na uwagę zasługuje dłuuuuugi sustain - dźwięk brzmi, i brzmi...
Dodatkowo w zestawie jest szeroki,
prostokątny case, który z łatwością mieści gitarę i ma
jeszcze miejsce na akcesoria.
Jeżeli lubisz metal a dodatkowo jesteś
fanem Dave Mustaine'a, to warto zainteresować się tą gitarą. Masz
wtedy niezaprzeczalny urok "Vki" i sygnaturę weterana
sceny metalowej.
gitara elektryczna,gitary elektryczne,gitara basowe,gitary basowe,gitary klasyczne,gitara klasyczna,gitary akustyczne,gitara akustyczna,gitara elektroakustyczna,gitary elektroakustyczne,wzmacniacze do gitar,wzmacniacze gitarowe,wzmacniacz do gitary akustycznej,wzmacniacze do gitary akustycznej,wzmacniacz do gitary elektrycznej,wzmacniacze do gitary elektrycznej,dobra gitara dla początkującego,dobre gitary dla początkującego,najlepsza gitara dla początkującego,najlepsza gitara na początek,gitara do nauki,efekty gitarowe,kostki efektowe do gitary,efekty stompbox,efekty stomp-box,procesor efektów do gitary