|
Vox Satchurator to zdobywca zeszłorocznej nagrody MIPA na targach Musikmesse we Frankfurcie. Wyprodukowany we współpracy z Joe Satrianim i podpisany jako jego sygnatura, według producenta ma być takim „magicznym czerwonym pudełkiem” z kluczem do fajnego soundu. Przyjrzeliśmy się zatem wnikliwie:)
Bartek Lewandowski
To pierwszy z serii efektów sygnowany nazwiskiem tego gitarzysty. Jedni go uwielbiają, inni niekoniecznie, ale kunsztu technicznego i faktu zainspirowania przez niego wielu ludzi odmówić mu nie można. Nie można też zaprzeczyć, że operuje bardzo charakterystycznym, rozpoznawalnym brzmieniem, którego przynajmniej namiastkę ma Satchurator zapewnić.

Budowa tego cacka nie jest z zewnątrz zbyt skomplikowana. Zamknięto go w czerwonej, solidnej obudowie, którą na pewno niełatwo mechanicznie zniszczyć. Cała podstawa jest w zasadzie wykończona antypoślizgową gumą, która nieźle trzyma się parkietów, a przełączniki nożne nie zacinają się i „chodzą” sympatycznie łatwo. Gniazda są tylko trzy – wejście, wyjście i podłączenie zasilacza (standardowe 9V, zamiennie z baterią).
Ilość potencjometrów to spartański przesterowy zestaw podstawowy, czyli gain, volume i tone. Możliwości rozbudowano dodatkowo rock’and’rollowo brzmiącym przełącznikiem more i tajemniczym pad. To jedna z rzadziej spotykanych opcji, wrócimy do niej zaraz.

Satchuratorem można uzyskać całkiem spory wachlarz brzmień –przyznam, że nie spodziewałem się tego. Efekt dużo zyskuje na trybie more, która dodaje bardzo widoczny ładunek „siary”, w zasadzie podwajając ilość dostępnych barw. Tak jak można było przewidzieć, odniesienie do brzmienia Satrianiego jest bardzo widoczne – jest raczej szklisto i dynamicznie, nie znajdziemy tutaj piasku typowego np. dla Marshalla, za to można się pokusić nawet o kombinacje z brzmieniami a’la Dream Theather/Pink Floyd. To urządzenie raczej dla progresywnych rockmanów, lub też tych lubiących ten typ „okrągłego” brzmienia gitary. Najlepiej sprawdza się w graniu pojedynczych dźwięków, co jest do przewidzenia po wysłuchaniu choć jednej płyty autora tej sygnatury (solówki). Kto by pomyślał;)

Nieco mniejszy i tajemniczy przełącznik pad to służy do połączeń tego VOX-a z innymi efektami, w szczególności z pedałem wah-wah znajdującym się przed nim. Odrobinę „ścina” dynamikę sygnału, ale za to zdecydowanie poprawia współpracę tych dwóch urządzeń – polecam sprawdzenie tej opcji, zwłaszcza tym, którzy marudzą na skoki stopnia przesterowania w przypadku takowej sytuacji, wynik jest dość zaskakujący.

Kostek przesterów można używać w wielu konfiguracjach. Jedni odpalają takową na czystym kanale wzmacniacza, albo crunchując lekko cały sygnał (dodając charakterystyczną chrapkę), albo rozkręcając ją mocniej i uzyskując konkretny przester. Wielbicielom większego kopa to nie wystarcza i używają wszelkich efektów overdrive/distortion jako dopalaczy do już uruchomionego zniekształcenia z pieca. Do czego zmierzam – jedne kostki lepiej pracują w pierwszym połączeniu, inne z kolei świetnie sprawdzają się jako nakładki na już przemielony sygnał. Biorąc do ręki Satchuratora zastanawiałem się do czego przyda mi się bardziej, z początku myśląc o nim jako o urządzeniu do podrasowania brzmienia. Nie pomyliłem się, bo rzeczywiście (przynajmniej moim zdaniem) ten VOX najlepiej działa w połączeniu z innymi efektami, brzmiąc bardziej jak drive niż distortion. W tej roli sprawdza się rewelacyjnie - warto poeksperymentować.
Nie mogło zabraknąć przykładów dźwiękowych - znajdują się one w dziale Soundcheck pod tymi linkami:

Specyfikacja:
- Kontrolery: pot. Gain, pot. Tone, pot. Volume, włącznik On/Off, włącznik More, włącznik Pad,
- Złącza: wejście In 1/4", wyjście Out 1/4" jack,
- Zasilanie: bateria 9V (w zestawie) lub zasilacz (opcjonalnie),
- Wymiary (wys. x szer. x głęb.): 57 x 143 x 121 mm,
- Waga: 600 g.

Dystrybutor: Mega Music
|