Ponownie gościmy w naszym portalu
sprzęt nagłośnieniowy do gitary basowej firmy Box Electronics
oferowany pod marką Taurus Amp. Tym razem jest to absolutna nowość
zaprezentowana na ostatnich targach Musikmesse 2010 we Frankfurcie.
Sopocki producent dołączył do grona firm, które mają w
swej ofercie wzmacniacz pracujący w klasie D. Takie rozwiązanie
zapewnia małe wymiary (w stosunku do „tradycyjnych” wzmacniaczy)
oraz „symboliczną” wagę, przy zachowaniu sporej mocy.
Zoom G2.1Nu to najnowsza odsłona znanej już wszystkim dobrze serii G2. Występuje w dwóch wersjach – 2.1 posiada wielozadaniowy pedał, natomiast opcja 2 jest nieco okrojona, gdyż od mocniejszej koleżanki różni ją właśnie brak takowego. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się tej pierwszej… zatem, do dzieła!
Po niedawnym teście Blade’a Texas Standard Pro przeskakujemy do innego stanu i robimy przystanek przy wersji California Classic. Co się zatem kryje pod identyczną nazwą jaką posiada słoneczne Zachodnie Wybrzeże?
Z gitarami z serii Thunderbird jest
pewien problem. Otóż większość osób decydujących
się na zakup tego instrumentu kupuje go... oczami. Tak: oczami. Bez
względu na to czy jest to Gibson, czy Epiphone, kształt tej gitary
przyciąga uwagę wszystkich bez względu na to, czy jest to
nastolatek rozpoczynający swoją muzyczną przygodę, czy stary
rockendrolowy wyjadacz który tę przygodę kończy.
Czas na kolejną odsłonę gitar Walden – poprzedni test publikowaliśmy całkiem niedawno, dzisiaj przyjrzymy się kolejnym instrumentom z wyjątkowo dużego transportu, który przyszedł do nas pocztą kurierską. Za oknem lato w pełni, my tymczasem zamykamy się w domach i na próbach, aby przyjrzeć się dokładnie dwóm modelom gitar w wersji elektro: klasycznej CN 570CE i akustycznej D350CE.
Staszek Kazu Góryński
WSPÓŁPRACA
WSPÓŁPRACA
Najpopularniejsze efekty stomp-box w dziale Soundcheck
Washburn Rover Travel Guitar - gitara dla podróżujących
30.01.2010.
Gra na gitarze wciąga i trudno się z nią rozstawać. Jakim cudem jednak zabrać nasze pełnowymiarowe wiosło do samolotu/samochodu, gdy wokół atakują nas braki miejsca i limity bagażu? Trzeba zrezygnować z ukochanego instrumentu i cierpieć, lub wybrać się z czymś… mniejszym.
Staszek Kazu Góryński
Washburn Rover to jeden z przedstawicieli tzw. gitar podróżnych. To świat funkcjonujący trochę na uboczu głównego nurtu, znajdujący się w cieniu monstrualnego rynku pełnowymiarowych wioseł – jednak nie mniej ciekawy. Można znaleźć pełen przekrój instrumentów zdolnych do spakowania się w case spełniający wymogi linii lotniczych, z wszystkimi możliwymi do wyobrażenia dodatkami. Co ciekawe, pole do popisu dla designerów i konstruktorów jest tu nawet większe niż normalnie. Dlaczego? No tak, to niby proste, po prostu zmniejszyć gitarę… ale jak zrobić to, najmniej tracąc na dźwięku, sprawiając by sprzęt był równie wygodny jak zawsze? Dorobić składane podpórki? Dać sobie spokój z pudłem rezonansowym i przylutować jakiś pickup? Wymyślić nowy kształt pudła? Ha. Niełatwe;)
W tym przypadku nie zrezygnowano z rezonansu w ogóle, zmniejszono natomiast i przekształcono korpus. Rover kształtem przypomina skrzyżowanie banjo z ukulele, z dziewiętnastoprogowym gryfem i eliptycznym kształtem otworu w pudle. Tylna płyta jest zaokrąglona i lekko wypukła, a główka nawiązuję w kształcie trójkąta z wyciętym fragmentem. Wykonanie jest standardowo podróżne, wszystko połączono ze sobą solidnie, nie ma śladów kleju i większych niedoskonałości. Dlaczego podróżne? Uniknięto połyskującego wykończenia, perłowych wstawek w gryfie i innych bajerów, to sprzęt raczej dla globetrottera niż podróżującego Johna Mclaughlina;)
Ten Washburn jest dostępny w kilku wersjach kolorystycznych (m.in. czarna), a do naszej redakcji trafiła najbardziej klasyczna, naturalna. Płyta przednia jest zrobiona z drewna świerkowego, a tył i boczki z mahoniu. Nie jestem specjalnie przekonany czy w przypadku pudła tych wymiarów ma to większy wpływ na brzmienie, niemniej wygląda całkiem sympatycznie. Klucze wyglądają jakby były żywcem wzięte ze starego dobrego Defila, ale bardzo długo trzymają strój na zupełnie przyzwoitym poziomie.
W kwestii wygody gry rozróżniłbym dwie sprawy – wygoda gryfu i ogólna wygoda. Sama chwytnia jest zrobiona naprawdę fajnie, będąc odpowiednio miękką i zaokrągloną z powodzeniem imituje normalnej wielkości akustyka, a akordy łapie się całkiem sympatycznie. W tej drugiej kwestii jest jedna sprawa, do której należy się przyzwyczaić. Konstruktorzy tego modelu zrezygnowali z dokładanych ram, czego konsekwencją jest fakt, że gitara leży na kolanie znacznie niżej normalnie. Co z tego wynika? Nieograny właściciel będzie podtrzymywał ciężar instrumentu lewą ręką, co mocno utrudnia grę w wyższych pozycjach. Z drugiej strony, zmienianie prostych chwytów w pierwszym układzie, takich jak a-moll czy e-moll nie stanowi żadnych problemów, więc znakomicie nada się do nieskomplikowanego akompaniamentu. Trzeba zatem albo odpowiednio długo grać i się przestawić, albo wykorzystywać będący w komplecie pasek.
Po brzmieniu gitary na pewno nikt nie spodziewa się imitacji Taylora czy też Martina – to niemożliwe z uwagi na wymiary. Fortepianu koncertowego też nigdy nie udało się zminiaturyzować bez użycia elektroniki;) Dźwięk jest bardziej płaski, a jego maksimum głośności przypada na miejsce połączenia mostka z przednią płytą, a nie na otwór rezonansowy. Barwa jest raczej jasna i nieco okrągłą, więc bardziej niż do zastosowań koncertowych przyda się do ćwiczeń i dogrywania w podróży. O to jednak chodzi, prawda? Zwłaszcza, że głośności jest znacznie więcej, niż by wydawać się mogło:) Oto przykładowe nagrania.
Pełen zestaw Rover, jaki dostajemy to całkiem spory asortyment przyrządów. Poza twardym case’m, wyglądającym jak skrzypcowy w komplecie można znaleźć pasek, zestaw kluczy do regulacji, CD, a nawet kilka kostek - wszystko to, co potrzeba by wybrać się w podróż. Jeżeli więc kiedykolwiek zastanawialiście się nad problemem nie zabierania ukochanego instrumentu w drogę, warto zagłębić się nieco w ciekawy świat Travel Guitars – z niczym nie ograniczonej ciekawości:)
TC7 to dobra propozycja dla tych, którzy potrzebują niedrogiego i funkcjonalnego chorusa. Solidna obudowa i patent z chowającymi się potencjometrami po wciśnięciu. Nam się podoba.
gitara elektryczna,gitary elektryczne,gitara basowe,gitary basowe,gitary klasyczne,gitara klasyczna,gitary akustyczne,gitara akustyczna,gitara elektroakustyczna,gitary elektroakustyczne,wzmacniacze do gitar,wzmacniacze gitarowe,wzmacniacz do gitary akustycznej,wzmacniacze do gitary akustycznej,wzmacniacz do gitary elektrycznej,wzmacniacze do gitary elektrycznej,dobra gitara dla początkującego,dobre gitary dla początkującego,najlepsza gitara dla początkującego,najlepsza gitara na początek,gitara do nauki,efekty gitarowe,kostki efektowe do gitary,efekty stompbox,efekty stomp-box,procesor efektów do gitary