Bruce Egnater przez wiele lat zajmował się konstruowaniem wzmacniaczy wyłącznie na zamówienie. Współpracował z Randall’em tworząc serię MTS, a jego Amp Repair Shop, czyli punkt naprawy (czy też dopalania) wzmacniaczy nadal można znaleźć w rejonie Berkeley w Detroit. Ostatnio zaczął produkować serie wzmacniaczy pod własnym nazwiskiem, a jednym z przedstawicieli tego właśnie rzutu jest Renegade.
Maciek Kowalewski
Wersja, jaka dotarła do naszej redakcji to dwugłośnikowe combo Renegade 212. Oferuje dwa kanały i dwa tryby mocy – 18Watt oraz 65Watt. Całość bazuje na niezniszczalnych i najpopularniejszych trzech typach lamp – 6L6, EL34 oraz 12AXL.
Wzmak jest wykonany naprawdę starannie – wszystkie elementy są solidne i masywne, nie żałowano ani porządnej sklejki, ani solidnego pokrycia. Potencjometry ruszają się z lekkim oporem, co zapobiega samowolnemu się ich przemieszczaniu, a to z kolei szczególnie przydaje się w przypadku pokrętła Tube Mix. Renegade to naprawdę kawał ciężkiego sprzętu – nie nadaje się zupełnie do przenoszenia przez jedną osobę bez kółek, czy też w case-ie, czy też kupionych u producenta. Po obu stronach znajdziemy specjalne rączki, dzięki którym można skrzyknąć np. wokalistę/saksofonistę/trębacza (no bo przecież nie bębniarza, on ma swoje do noszenia) i wspólnym wysiłkiem wtargać Renegata na scenę ;-) Na szczęście w komplecie są również kółka, które znacznie ułatwiają transport.
Panel przedni oferuje nam kompleksową obsługę obu kanałów. Poza obowiązkowymi gałkami Gain i Volume, każdy z nich posiada osobną, trzypasmową korekcję wzbogaconą o przełączniki tight/deep oraz bright/normal. Efekt przestawienia któregokolwiek z nich jest miażdżący, więc korekcję należałoby dostosować do jednego z tych dwóch trybów i na niego się zdecydować. Na singlach lepiej grało ustawienie deep/normal, z kolei klasyczne Les Paul-owskie humbuckery zabrzmiały najbardziej soczyście po dorzuceniu szczypty wysokich tonów i przerzuceniu pierwszego parametru na tight. Dodatkowo, oba panele posiadają możliwość przełączania pomiędzy trybem pracy 18/65 Watt, co daje bardzo pożądaną możliwość zmiany reakcji wzmacniacza na dynamikę. Do wyboru, do koloru.
Wspomniałem wcześniej o Tube Mix – co to takiego? Zarówno kanał pierwszy jak i drugi posiadają możliwość ustalenia, w jakich proporcjach lampy 6L6 i EL34 będą przetwarzać sygnał. To bardzo rzadka spotykana cecha, więc warto przyjrzeć się jej bliżej. Po przerzuceniu potencjometru najbardziej w lewo grać będą wyłącznie szóstki, a po ustawieniu na maksa w prawo – trzydziestki czwórki. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na godzinę 12, wtedy sygnał zostanie zmiksowany w proporcjach 1:1 przez oba tory. Słychać to bardzo wyraźnie w każdym przypadku, chociażby przez fakt, że głośność podnosi się tym bardziej, im bliżej południa znajduje się wskazówka potencjometru. Nie trzeba więc decydować się na stałe na brytyjskiego kopniaka w średnich tonach (EL34) czy też kalifornijski charakter brzmienia (6L6), a można swobodnie operować obiema opcjami.
Panel tylny to pętla efektów i kilka dodatkowych gniazd (footswitch). Znajdziemy tutaj między innymi wyjście głośnikowe z przełączaną impedancją 4/8/16 Ohm i symetryczne wyjście Rec. Oba będą bardzo przydatne przy pracy w studiu i w przypadku szukania własnego brzmienia – zawsze warto poeksperymentować z zewnętrznymi kolumnami, choćby z czystej ciekawości.
Jeżeli już o kolumnach mowa, należy zwrócić uwagę na zaimplementowane w to combo głośniki – w wersji 212 znajdziemy dwa różne układy - Celestion Vintage-30 oraz Egnater Elite-80 by Celestion. Byłem naprawdę ciekaw, czy przez użycie nieidentycznych głośników zmieni się coś bardzo wyraźnie w panoramie, co skutkowało kilkunastokrotnym przekładaniem ucha z lewej strony wzmacniacza na prawą. Okazało się, że nie ma zbyt wielkiej różnicy, jeśli oba pracują razem – są dobrze dobrane i bardzo sympatycznie przenoszą wygenerowany przez lampy sygnał.
Egnater Renegade to przykład wyśrodkowanej reakcji na dynamikę na każdym z kanałów. Jest to coś pomiędzy wyjątkowo dokładnie przenoszącymi artykulację wzmacniaczami Krank’a czy też River’y, a nieco okrągłymi w tym przypadku Marshall’ami. Są zwolennicy każdej z tych opcji, warto jednak sprawdzić ten typ jeżeli jesteśmy niezdecydowani, lub też potrzebujemy czegoś dokładnie w połowie drogi.
Co do głośności – mocy jest tu całkiem sporo. 18 Watt pozwala na bezkonfliktowe ćwiczenia w domu, natomiast opcja 65W sama prosi się o wypróbowanie na koncercie czy blues’owym jamsession.
Wracamy do przedniego panelu – w jego prawym rogu znajduje się ostateczny system kontroli sygnału. Poza wspólnymi dla całego układu gałkami density i presence, niezależnie od siebie pracują tutaj dwa potencjometry Reverb, każdy dla jednego kanału. Jego charakter najbardziej przypomina dźwięk płyty pogłosowej (Plate), należy uważać, ponieważ dźwięk bardzo szybko zyskuje dużą przestrzeń i w mojej subiektywnej (rzecz jasna) ocenie najlepiej brzmi po ustawieniu go na poziomie 2 do 4. Wtedy też jest najbardziej „ciepły” i zaokrąglający.
Bardzo przydatną i wartościową sprawą są natomiast ostatnie dwa pokrętła – main1 oraz main2. Pozwalają one „ściągnąć” głośność wzmacniacza na samym końcu, zmniejszając do minimum wpływ aktualnego rozkręcenia wzmacniacza na brzmienie. Inaczej niż w przypadku klasycznych lampowych konstrukcji, gdzie do uzyskania prawdziwego, rasowego przesteru należało przerzucić parametry Gain i Volume na bardzo duże wartości, a więc w zasadzie uniemożliwiało to zagranie relatywnie cicho. Tutaj mamy taką możliwość, wystarczy drugi kanał odpowiednio podrasować, a później w rozsądnych granicach operować opisywanym potencjometrem i voila – mamy dźwięk rozgrzanego do czerwoności wzmacniacza przy całkiem znośnym poziomie głośności.
Oto przykładowe nagrania - gra Wojciech Hoffmann.
Egnater Renegade nie jest urządzeniem uniwersalnym – najlepiej przyda się do grania pochodnych bluesa, rocka i metalu, czyli przestrzeni, w której elektryczna gitara czuje się najlepiej. Brzmi bardzo klasycznie, powiedziałbym, że całkiem sporo tu znanej z Marshalla piaszczystości, ale pozwala na więcej, między innymi dzięki bardzo dobrze działającej regulacji Tube Mix. W jednym opakowaniu udało się zamknąć zarówno charakter amerykański i brytyjski, co daje muzykowi całkiem spory wachlarz możliwości. Polecamy!
Specyfikacja:
Moc 65Watt All-Tube.
Głośnik 2 x 12" 1 x Celestion® Vintage-30 & 1 x Egnater® Elite-80 Speaker by Celestion®.
Lampy mocy; 2 x 6L6, 2 x EL34.
Lampy przedwzmacniacza: 6 x 12AX7.
Potencjometr regulacji mocy dla każdego kanału od 18W do 65W.
Funkcja Tube Mix Blends 6L6 and EL34 umożliwiająca uzyskanie różnorodnych barw od British do American style.
Kanał 1: Clean Channel: Volume, Bass, Treble.
Kanał 2: Overdrive Channel: Volume, Gain, Bass, Middle, Treble. Master Contro
gitara elektryczna,gitary elektryczne,gitara basowe,gitary basowe,gitary klasyczne,gitara klasyczna,gitary akustyczne,gitara akustyczna,gitara elektroakustyczna,gitary elektroakustyczne,wzmacniacze do gitar,wzmacniacze gitarowe,wzmacniacz do gitary akustycznej,wzmacniacze do gitary akustycznej,wzmacniacz do gitary elektrycznej,wzmacniacze do gitary elektrycznej,dobra gitara dla początkującego,dobre gitary dla początkującego,najlepsza gitara dla początkującego,najlepsza gitara na początek,gitara do nauki,efekty gitarowe,kostki efektowe do gitary,efekty stompbox,efekty stomp-box,procesor efektów do gitary