|
Czy zawodowego gitarzystę z dużym stażem i z pokaźną ilością nagranych płyt na przeróżnych gitarach może jeszcze coś zaskoczyć? I co najważniejsze przekonać, że liczy się nie tylko GIBSON, FENDER, IBANEZ czy inne ukochane marki...! Okazuje się, że tak. I mnie właśnie coś takiego się przydarzyło. Wojciech Hoffmann
 Zupełnie przypadkowo będąc u mojego przyjaciela zobaczyłem piękny wypukły futerał. Zaraz popchnięty chęcią odkrycia czegoś nowego - bo futerał niby GIBSONOWSKI, ale większy - ruszyłem do ataku. Na pytanie co to za gitara nie uzyskałem odpowiedzi. Radek powiedział... Otwieraj. I ja to uczyniłem! I dech w piersiach mi zatkało. Ponieważ zobaczyłem najpierw kolor, o kształcie gitary już dużo wiedziałem na podstawie wyglądu futerału, więc zaraz pożarłem wzrokiem to cudo. Lakier jak lustro, ale piękniejszy bo wiśniowy. Przynajmniej ja to tak nazywam - ciemna wiśnia. To mój ulubiony kolor gitar (gusta się zmieniają... pamiętacie mojego „obciachowego” JEMa? :-) ). Niby gitara jak inne, ale nie całkiem. Wygląda jak z innej bajki. Przypomina mi stare gitary, które pamiętam jeszcze z bardzo wczesnego dzieciństwa. Mój tata nazywał je GIBSONKAMI. Jeszcze wtedy nie widziałem nic o tym, co to gitara i z czym to się je. I rzeczywiście przypomina mi ta gitarka tamte - bardzo starannie wykonane i chyba przez to, że większość jednak była robiona ręcznie, lutniczo. Mamy tutaj podobną historię, bo właśnie gitara o wdzięcznej nazwie BENEDETTO Bambino jest robiona całkowicie ręcznie przez firmę amerykańskiego lutnika włoskiego pochodzenia. Nic tylko się zachwycać i patrzeć. Gitarka jest bardzo prosto skonstruowana. Gryf, korpus, dwie przystawki typu HUMBACKER, dwa potencjometry, przełącznik, płytka ochronna i mostek typu VINTAGE ze strunnikiem na struny zrobionym z drewna. Tak z drewna, z mahoniu. Główka tradycyjna z wtopionym prawie trójwymiarowym logo, gryf z progami nabitymi perfekcyjnie i z małym motylkiem (markerem) na 12 progu. Wrażenie zabija. No i futerał znakomicie sklejony i bardzo tradycyjny okrągły, dopasowany do kształtu korpusu. BUDOWA Jak już wyżej wspomniałem gitara przypomina mi stare gitary. Pudło rezonansowe bo takowe ta gitara posiada to nic innego jak znane nam zjawisko hollowbody tylko brakuje na przednich płytach otworów rezonansowych. I pomimo tego gitara na sucho brzmi znakomicie, tłusto i głośno jak na takie wąskie, a raczej płaskie pudło. Oto przykład nagrania gitary mikrofonem pojemnościowym: Gitara jest dosyć lekka. Posiada wycięcie pod lewa rękę, ale nie takie duże, żeby trafiać do końca gryfu. To wymaga dużego skupienia i paru godzin mozolnego ćwiczenia z odpowiednim ułożeniem ręki. Ale nie jest to przecież gitara wyścigowa, więc najwyższe dźwięki będą tylko jako ozdobniki. Gitara sprawia wrażenie, jakby była przeznaczona tylko do jednego gatunku muzycznego i niekoniecznie musi być to muzyka rockowa - chociaż podłączyłem przestery i brzmiała zadowalająco. Jednak poprzez pudło rezonansowe, całą budowę no i dźwięk, gitara znakomicie nadaje się do grania jazzu, bluesa i pochodnych dźwięków. Jeśli chodzi o gryf to pasował do mojej ręki znakomicie. Jest to bardzo tradycyjny, o średniej grubości gryf, ale rewelacyjnie trzyma rękę. Po prostu ręka prowadzi się sama i nie potrafię wytłumaczyć jak to się dzieje. Cała „geometria” jest wzorcowa. Od zaczepu na struny przez mostek, miejsce na rękę do piórkowania, gryf i siodełko, gitara daje coś takiego niespotykanego, że ręce rwą się same do grania! I zauważyłem coś jeszcze, że ten cały układ dodaje gitarzyście precyzji w kostkowaniu. Ręka jak już wspomniałem układa się sama. Testowałem tą gitarę wiele godzin i takiej wygodnej pozycji prawej ręki chyba nie miałem na żadnej gitarze. Z gitar, jakie miałem w rękach dotychczas chyba tylko IBANEZY PRESTIGE mogą się równać. Ale oczywiście nie te modele dzisiaj oceniam. DŹWIĘK Patrząc na budowę gitary można właściwie spodziewać się jej brzmienia. Inaczej brzmi tzw. deska ,a inaczej pudło rezonansowe. I rzeczywiście grając na sucho BENEDETTO ma już potężne brzmienie pod względem barwy jak i potężne pod względem siły dźwięku. Podłączając gitarę do jakiegokolwiek wzmacniacza dostajemy niezłego kopa. Gitara ta najlepiej brzmi na wzmacniaczach przypominających swoją specyfiką dawne FENDERY TWIN REWERB. Jak wcześniej wspomniałem jest to instrument przeznaczony w zasadzie do grania czystego i bardzo jazzowego. Mnie najbardziej podobało się brzmienie przystawki przy gryfie, które jest bardzo ciepłe, soczyste w barwie. Dodając delikatnie basu przez potencjometr barwy dostajemy jeszcze bardziej „puszysty” dźwięk i wtedy nic innego jak zatrudnić się w jakiejś kapeli jazzowej. Potencjometry barwy są bardzo miękkie w kręceniu - chodzi mi o mały skok barwy od początkowego stanu do końcowego. Działanie głośności jest tradycyjne i nie wymaga dodatkowego rozpatrywania. Rozkładane akordy i te jak ja określam akordy jazzowe jako „zagraniczne” :-) brzmią znakomicie! Wszystkie dźwięki są identycznej głośności. Nie zauważyłem, żeby jakakolwiek ze strun brzmiała głośniej lub ciszej. Chyba, że takie życzenie ma gitarzysta. Nie wspomniałem jeszcze, że gitara stroi znakomicie pomimo braku możliwości regulowania odległości między siodełkiem, a mostkiem. Przetwornik drugi czyli przy mostku brzmi bardziej „srokowato” niż poprzedni. Zresztą taka jest uroda dwóch przetworników w gitarze, że jeden ten przy gryfie brzmi cieplej i ciemniej, a przy mostku jest agresywny i brzmi wysoko. Jeśli chodzi o walory „smakowe” to specyfika jego jest identyczna jak pierwszego. Równość brzmienia każdej struny jest imponująca zarówno w grze akordowej jak i solowej. Grając szybko kostką mamy wrażenie, że każdy dźwięk jest wyrównywany jakąś elektroniką. Nic bardziej mylnego. To naprawdę znakomicie i równo brzmiący instrument. Oczywiście jako stary rockman nie mogłem się powstrzymać przed podłączeniem wiosła do przesterów. Tutaj mój zachwyt został nieco osłabiony, ale zaraz się zreflektowałem, że to przecież gitara jazzowa, a nie rockowa! Gitarka ma bardzo mało gałek bo tylko dwie i bardzo dobrze bo to duża wygoda. Zaletą jednej z nich czyli gałki odpowiedzialnej za barwę jest rozłączanie cewek w przystawkach co daje dodatkowe możliwości kreowania barwy. Myślę, że „gitarolodzy” wiedzą, że przy rozłączeniu cewki w przystawce uzyskujemy jakby połowę dźwięku tzn. troszkę słabszy sygnał i mówiąc bardziej obrazowo, dźwięk jest bardziej metaliczny i ma po prostu więcej górki! Oto przykłady dźwiękowe. PODSUMOWANIE Podsumowanie takiego instrumentu może być tylko jedno!!!..” Bardzo dobrze bardzo dobrze dostatecznie...” Jeśli chodzi o ..”dostatecznie”.. to mam na myśli, że gitara ma dostatecznie dużo zalet, żeby ją kupić NATYCHMIAST!!! Mnie się tak bardzo podoba, że jak zarobię grając mało popularnego w mediach rocka – oczywiście w następnym wieku, he, he, he to natychmiast kupię sobie tę gitarę i będę grał jeszcze bardziej niepopularny jazz. Ale na szczęście gitara ma znakomity bardzo pojemny futerał i gdy stanę na jakiejś ulicy lub na jakimś peronie i będę pogrywał jazz, to ludziska rzucą się, a futerał zapełni się gotóweczką!!! Oczywiście tylko z powodu nieprawdopodobnej barwie lakieru i doskonałemu wykonaniu gitary. To wprawdzie tylko żart, ale polecam ten instrument najbardziej wyrafinowanym muzykom, bo to najwyższa półka światowa! I to nie jest żart. I wierzcie mi, że Bambino jest bardzo przyjazna pod każdym względem! No, może prócz ceny... Voyth Dystrybutor: Kisielewski   |