Wzmacniacz lampowy typu combo pracujący w kasie A to rzadkość, jeżeli patrzymy na przedział cenowy poniżej 2000 zł. Znajdziemy tutaj już jednak kilka rodzynków – jednym z nich jest właśnie Crate V18. Cena zdecydowanie zaciekawia, prawda? Ja dowiedziałem się o niej dopiero po pewnym czasie użytkowania Crate'a i przyznam, że naprawdę się zdziwiłem. Bo myślałem, że jest to droższe cacko. A jednak!
Bartek Lewandowski

Wygląd od razu sugeruje, że raczej nie będzie to high-gainowy, nowoczesny wzmak, a raczej coś w stylu retro. Srebrna siatka w połączeniu z czarną obudową i raczej łagodnymi wzorami wpisują się w styl lat, hmm, powiedzmy, sześćdziesiątych, nie wiem do końca dlaczego, ale od razu skojarzyło mi się to z Peavey'em Classic.
Mamy do dyspozycji moc 18 Watt RMS, jak sugeruje zresztą sama nazwa. W tej serii wyprodukowano dwa typy wzmacniaczy – jeden otrzymał numer V18-112, a drugi V18-212. Nie zmienia się nic, jeżeli chodzi o moc. W pierwszej konstrukcji wykorzystano jeden głośnik 0magnet 12", a w drugiej dwa identyczne tego typu, co przekłada się natomiast na wrażenie głośności. Konstrukcja pieca jest „prawie” otwarta, więc warto ustawić go w dobrym miejscu, gdyż oba głośniki promieniują do tyłu w przeciwfazie. Jeżeli mamy kiepską akustycznie salę prób, polecam sprawdzić, co stanie się po postawieniu sprzętu na środek pomieszczenia.
W zamierzeniu, jeżeli chodzi o brzmienie, to V przy symbolu oznacza „Vintage”, więc powinniśmy się spodziewać właśnie sporej ilości zniekształceń charakterystycznych dla bardzo starych konstrukcji. Czyli szumów, trzasków, brumienia, łatwego wzbudzania się, tego wszystkiego, co tygrysy lubią najbardziej. Dostajemy to, dodatkowo w całkiem sporej ilości, nie jest więc to piec dla każdego. Raczej dla tych, którzy lubią stare, dobre, lampowe dodatki do dźwięków. Trudno mi akurat tę barwę Crate'a do czegoś porównać, ale wydaje mi się, że jest to gdzieś w połowie drogi między Vox-em AC30 i wspomnianym już Peave'em Classic. Chociaż charakterystyczne cechy dla siebie są tu jak najbardziej obecne i szumu retro jest zdecydowanie więcej niż w wyżej wymienionym sprzęcie.
Combo to jednokanałowa konstrukcja, prosta w obsłudze. Mamy do dyspozycji potencjometry Gain, Volume, 3- pasmową korekcję (Treble, Middle, Bass) i pokrętło Reverb. W praktyce oznacza to ciągle przesterowane tak czy inaczej brzmienie. Mniej lub bardziej czysty kanał uzyskujemy pomiędzy ustawieniami Gain na 1 i 2 (w skali do 10) z tym, że już przekręcenie bliżej trójki oznacza mocne ścięcie ekstremów. W praktyce dostajemy zatem naprawdę duży przedział „siary” i niewielki czystej barwy, przy czym wysterowanie na tak niskim poziomie automatycznie zmniejsza głośność, jaką możemy osiągnąć. Kiedyś kolega zapytał mnie, po co mi czysty kanał, przecież nie do rock'n'rolla! I właśnie tym zamierzeniem kierowali się konstruktorzy, co mi zresztą całkiem w owym rock'n'rollu pasuje :)
Napisałem, że combo jest proste w obsłudze? A jednak tylko teoretycznie. Ustawienie kilku fajnych brzmień w jednokanałowych, analogowych wzmakach oznacza konieczność kręcenia wszystkimi gałkami, a z reguły zdarza się, że nie ustawimy wszystkiego tak samo. W praktyce zmniejsza to uniwersalność takiego wzmacniacza, za to zdecydowanie polepsza jego właściwości w brzmieniu, do którego jest dedykowany. Raz ustawiony piec, do którego podpinamy niezłej klasy gitarę, najlepiej z dobrymi, rozłączanymi humbuckami, oznacza i tak niezłe możliwości operacji na samym połączeniu tego typu. Po rozpięciu cewek na single sygnał nie jest odpowiednio mocny, by być przesterowanym i otrzymujemy tylko lekki, klimatyczny „szum” na dźwiękach, a przeskoczenie na humbucka przy gryfie powoduje automatyczne pojawienie się zniekształceń.
Jeżeli chodzi o dodatki, to Crate'a wyposażono w reverb, oparty na konstrukcji sprężyny. Brzmi on całkiem fajnie i przede wszystkim naturalnie. Za to należy uważać, bo nawet lekkie podkręcenie tej gałki, ostatniej w kolejności, oznacza dodanie bardzo mocnego pogłosu. Niemniej odpowiednio ustawione naprawdę daje radę! Bardzo duża zaleta - talentu nigdy za mało ;)
Wzmacniacz zaczyna pracować odpowiednio dopiero przy przekręceniu gałki Volume na pozycję nr 3, a w zasadzie najbardziej optymalnie jest ustawić ją na pozycję numer 5 lub więcej. Oznacza to naprawdę dużą głośność, więc zdecydowanie nie polecam używać go w domu. Chyba, że akurat nie ma komu przeszkadzać, a od sąsiadów dzieli nas spory kawałek trawnika, kilka metrów dystansu, no i płot. Piec najlepiej sprawdza się w sali prób i na żywo na scenie. Chyba, że mamy naprawdę nieźle wytłumione pomieszczenie - inaczej będzie bardzo głośno. Bardzo i niespodziewanie głośno – w domowych warunkach.
W tylnym panelu mamy jeszcze możliwość podłączenia reverbu (gniazda in i out) oraz zapięcia dodatkowej kolumny za pomocą wyjścia liniowego o impedancji 8 Ohm. Tutaj również postawiono na prostotę.
Co do samego układu elektrycznego od podszewki, to przedwzmacniacz działa napędzany trzema lampami 2AX7A, znanymi z wielu innych konstrukcji i raczej popularnymi w gitarowym światku a z kolei samo generowanie mocy zostało zrzucone na dwie pentody EL84 (słyszałem, że są lubiane w środowisku tzw. audiofilskim). Fizycznie rzecz ujmując, trochę mało jak na 18Watt w RMS-ie, prawda? A jednak, w jakiś sposób udało się konstruktorom osiągnąć takie parametry.
Minusy? Na pewno gabaryty – wielkość i waga. Te 23 kilogramy to niemało jak na combo, chociaż po doświadczeniach z mocno cięższym piecem Marshalla z serii AVT nie powiem, żeby był ciężki, bo od tamtego chyba nic nie jest ;) W Crate rączka jest całkiem sympatycznie ustawiona na środku ciężkości, ale mimo tego dwa dwunastocalowe głośniki i tak powodują, że nie nosi się go najlepiej. Poza tym, już po ustawieniu wzmacniacza na próbie czy na scenie na odpowiednim poziomie głośności, okazuje się, że jesteśmy już przynajmniej w 3/4 pełnej mocy – przydałoby się odrobinę więcej. No, ale wiemy co kupujemy. W sumie te 18 W stoi w pół drogi między wzmakiem do domu a wzmacniaczem na scenę... Do domu za głośny, na scenę chwilami za cichy. Ale pod jednym względem jest to wręcz idealna propozycja – to doskonały wzmacniacz do studia. Niedrogi jak na lampę, a charakterny i z wewnętrzną mocą. Sprawdza się regularnie w nagraniach soundchecków efektów gitarowych prezentowanych w naszym portalu :-) Poza tym, wszystko jest jak najbardziej na plus.
Kilka słów na koniec – jak już wspomniałem, jest to sprzęt dla osób lubiących lampowe brzmienia, na pewno nie bardzo uniwersalny, ale za to mocny w swojej dziedzinie. Należy przygotować się przed zakupem, pochodzić trochę na siłownię, żeby szybko móc przemieścić się z nim z miejsca na miejsce. Jeżeli to wszystko skonfrontujemy z ceną, za jaką takie to lampowe cacko można dostać, wychodzi jeden wynik – jest pięknie:)
Nagrałem kilka przykładówdźwiękowych, używając interfejsu Line6 UX1 oraz mikrofonu ShureSM57. Wszystko zostało zagrane na gitarze Mayones Setius.
Crate V18 212 - przykład dźwiękowy 3 - GAIN na 5 (mp3 256 kbps, 3,1 MB)
Crate V18 212 - przykład dźwiękowy 4 - GAIN na 8 (mp3 256 kbps, 2,2 MB)
Dystrybutor: Music Info

|