Ostatni okres jest dla firmy Ampeg jest obfity w nowości. Są już dostępne nowe modele sprzętu nagłośnieniowego dla basistów, pojawiła się także oferta dla „braci mniejszych”, czyli gitarzystów. Bohaterem niniejszego tekstu jest combo basowe Ampeg BA 600-210.
Donat Zamiara

Jak na jednego z liderów na rynku producentów sprzętu basowego Ampeg dostosowuje się do najnowszych trendów. Combo, które trafiło do testu jest wyposażone, między innymi, w następujące elementy: - preamp lampowy zbudowany w oparciu o dwie lampy (12AX7 + 12AU7) - dwa kanały: vintage i modern, z których każdy ma swoją korekcję barwy - wbudowany kompresor - dwa głośniki o średnicy 10” oraz wysokotonowy tweeter z regulacją poziomu głośności

Moc tego urządzenia to 600 watt rms przy impedancji głośników 4 ohm. Ale w testowanej wersji mamy do czynienia z dwoma głośnikami 10’ o impedancji 8 ohm podłączonymi równolegle. Końcówka mocy pracuje w efektywnej klasie D – moc 600 W jest uzyskiwana przy poborze prądu 720 VA. Tradycyjnie jednak końcówki Class D mają pewną przypadłość: wysokie zniekształcenia, w tym przypadku przy mocy 600 W sięgają 5% THD. Co dziwne, owe zniekształcenia nie są właściwie słyszalne... być może dlatego, że Ampeg BA 600 210 wydaje z siebie „niskie” dźwięki :-) A zniekształcenia „wyłażą” głównie w wysokich pasmach częstotliwości. O tym, że w przypadku Ampega nie ma mowy o półśrodkach może świadczyć fakt wykonania obudowy ze sklejki z brzozy bałtyckiej. Dość techniki - przyjrzyjmy się zatem jakie możliwości oferuje nam BA 600 210.

Wrażenia z testu Pierwsza, ale jakże ważna sprawa - waga sprzętu. Około 24 kg to wystarczająca wartość, by zadbać o własny kręgosłup. Konstruktorzy firmy Ampeg zrobili to za nas, poszerzając możliwości transportowe dzięki zainstalowaniu głośników z lekkimi neodymowymi magnesami.
Do dyspozycji jest rączka umieszczona na górnej ścianie combo. Ale chyba tylko dla ozdoby. Producent wbudował jeszcze dwa solidne uchwyty w boczne ściany BA 600-210 z boku. A jeśli nie ma nam kto pomoc w noszeniu testowanego combo, to możemy skorzystać z kółek transportowych. Mobilność sprzętu oceniam pozytywnie. Dodatkowym atutem jest umieszczenie panelu sterującego w górnej ścianie combo Ampega. Oszczędza nam to niepotrzebnego schylania się i oferuje łatwy dostęp do czytelnie zresztą oznaczonych potencjometrów.

Na pierwszy ogień weźmy kanał Vintage. Oferuje on możliwość regulacji dwóch parametrów brzmienia: Treble (w zakresie: +12dB/-20dB @ 4kHz) i Bass (w zakresie: +/-12 dB @40 Hz ). Zakres korekcji nie jest powalająco szeroki, ale wystarczający, aby zadowolić zwolenników „starego” brzmienia i nie tylko. Mi najbardziej spodobało się to widoczne na zdjęciu, zwłaszcza, gdy w basówce używałem przystawki przy mostku. Kanał Modern to powrót do nowoczesności. Przede wszystkim mamy do dyspozycji potencjometr Gain. Oprócz tego producent wyposażył BA 600 w przełączniki odpowiadające za podbicie częstotliwości wysokich i niskich. Do dyspozycji mamy jeszcze trójpasmową korekcję.

Ujęło mnie to, że podbicia częstotliwości wysokich i niskich nie są nachalne, ale w sposób czytelny lecz subtelny podkreślają „górę” i „dół” brzmienia. Kolejny plus. Natomiast potencjometr Gain pozostawia pewien niedosyt. Chciałoby się usłyszeć nieco mocniejszy przester, bez konieczności używania extra mocnego atakowania strun. Potencjometry Bass i Treble pracują podobnie jak w kanale Vintage, natomiast elementem mającym Duży wpływ na brzmienie jest możliwość korekcji częstotliwości średnich. Dzięki niemu możemy poszukać soczystego brzmienia, które sprawdzi się przy grze kciukiem jak i muzyce pop, a to, które najbardziej mi się podoba uwidocznione jest na zdjęciu. Trochę więcej czasu zajęło mi doszukanie się brzmień bardziej nosowych i zadziornych. Testowany Ampeg nie miał za bardzo ochoty iść w tę stronę, tak jakby jego domeną były inne obszary brzmieniowe. Udało się jednak znaleźć takie ustawienie potencjometrów, które jest godne uwagi.

Warte podkreślenia jest to, że panel sterowania nie jest przeładowany potencjometrami i przyciskami, co wcale nie ogranicza możliwości oferowanych przez testowany sprzęt. Jest to raczej udogodnienie. Prosta obsługa użytkowanego zestawu do nagłośnienia basówki jest przeze mnie odczytana jako dodatnia wartość BA 600.
Oto przykłady dźwiękowe nagrane na gitarze Ibanez BTB776 – dźwięk nagrano mikrofonami Sennheiser e602 i Avantone CK-33.
Podsumowanie Combo Ampeg BA600-210 jest udaną konstrukcją. Zresztą trudno podejrzewać tak znamienitego producenta o wypuszczenie na rynek „kichy”. Wystarczy spojrzeć na komentarze w sieci po pojawieniu się modelu BA 600 210. Combo należy do oferty skierowanej do muzyków o nieco mniej zasobnych portfelach, ale nie znaczy to, że firma Ampeg obniża wymogi. Znajdziemy tu rozwiązania popularne w dzisiejszych czasach (wbudowany kompresor, przyciski podbicia wysokich i niskich częstotliwości), ale także ukłon w stronę tradycji (kanał Vintage i lampowy przedwzmacniacz).

Pod względem brzmienia BA 600 ma się czym pochwalić zwłaszcza, że atutem jest także prostota obsługi. Dodatkowy plus to estetyka wykonania (design też jest bardziej Vintage niż Modern) oraz możliwości transportowe. Klasa D, w której pracuje wzmacniacz ma swoje zalety (niska waga), ale i wady (owe zniekształcenia 5% THD, które właśnie w górze stają się słyszalne). To niestety przypadłość wszystkich tego typu konstrukcji czy to Ampeg, czy MarkBass, czy Ashdown. Nie zmienia to faktu, że Ampeg BA600 210 to fajny wzmak chwytający za serce ciepłym, basowym soundem. W końcu to Ampeg.
Dystrybutor: Music Info

|