|
Kto nie słyszał jeszcze jak brzmi Krank Revolution w najmocniejszej, w setki watów liczonej wersji, niech czym prędzej nadrabia zaległości. My tymczasem prezentujemy test wzmaka Krank Revolution Jr. – mniejszej wersji słynnego produktu.
Bartek Lewandowski
 Krank z impetem godnym prawdziwego rock'and'rollowca podbija rynek przesterowanych brzmień. Doszło nawet do tego, że przerzuca się na niego sam James Hetfield z niejakiej grupy Metallica, czyli – obiektywnie – jedna z najjaśniej świecących gwiazd na gitarowym firmamencie. Nie należy oczywiście zapomnieć o Dimebagu Darrell’u, Mark-u Tremontim…aż głowa boli od tych wszystkich nazwisk, a ręce same sięgają po gitarę. Rev Jr to najnowsza propozycja od Kranka, zaprojektowana tak, by sprawić niewiele kłopotu w transporcie, zapewnić charakterystyczne brzmienie i odpowiednie „kopyto” nawet przy niewielkich gabarytach. Zatem, do dzieła, testujemy!
Na początek słów kilka w czym rzecz. Do dyspozycji dostajemy 20-Watt-ową głowę, do której możemy dokupić jedną (half-stack) lub dwie (full-stack) paczki głośnikowe 1x12”, specjalnie do niej dedykowane. Konstrukcja głowy jest w pełni lampowa, co w prostej linii przekłada się na niezłe nagromadzenie ilości szkła na centymetr kwadratowy. Dlaczego? Preamp opiera się na trzech lampach 12AX7, z których jedna odwraca fazę, a pozostałe dwie przygotowują sygnał do gwałtownego skoku poziomu, który to z kolei zapewnia nam część wzmacniacza mocy. Tutaj natomiast znajdziemy dwie sztuki rosyjskiego Sovtek-a 5881, ponadto w środku siedzą również dwa sześcienne transformatory napięciowe. Się świeci, słowem – jeżeli ktoś wie o jakie lampy chodzi, to już można sobie wyobrazić upakowanie ich na niewielkiej powierzchni. Jeżeli dorzucimy do tego szczyptę informacji na temat sposobu wykonania, a mianowicie – lutowania i składania wszystkiego ręcznie w technologii nazwanej „hand wired touring”, pokrycia drewnianej obudowy tolexenem i masy świadczącej o nie byle jakim podejściu do sprawy, wtedy zaczniemy dopiero kiwać z uznaniem głowami.
Konstrukcja jest z dwukanałowa, do lżejszych brzmień służy nam kanał Kleen, natomiast solidnego rock'and'rolla uskutecznimy z pewnością za pomocą kanału Krank, którego markę firma stara się jak dotąd z powodzeniem wypromować. Przedni panel zaskakuje brakiem przełącznika stand-by. Czy to lampa czy to nie lampa, no przecież? A jednak, okazuje się, że i bez tego można sobie poradzić. Na prawo od czerwonego guzika z napisem „power” znajdziemy potencjometry odpowiedzialne za brzmienie toru przesterowanego, zaczynając od filtru sweep, którego działanie w gitarowej praktyce sprowadza się do zapewnienia większej lub mniejszej „siary” (charakteru przesterowania, nie jego głębokości). Dalej jest trzypasmowa sekcja korektora (EQ), z podziałem na Bass, Midrange i Treble, a następnie potencjometry Master i Gain. Nieco mniej rozbudowana jest część kontroli kanału Kleen, ponieważ składa się tylko z dwupasmowego EQ i pokrętła Volume.
Nie zabrakło aktywnej pętli efektów, znajdującej się na tylnym panelu. Możemy ingerować w korekcję głównego kanału, a dokładniej w pasmo prezencji (4-6 kHz), potencjometry znajdują się obok gniazd. Jest jeszcze guzik boost, który pozwala na dodanie brzmieniu solidnego kopa. O tym później ;-)
Są dwie rzeczy, do których należy się przyczepić – zabrakło możliwości odpalenia boost-a z poziomu footswitcha, niestety każda zmiana tego parametru wymaga sięgnięcia za obudowę, co jest niezbyt wygodne w trakcie grania, szczególnie na koncercie. Drugą sprawą jest przełącznik impedancji na wyjściu – do wyboru mamy 16 Ohm lub 8 Ohm, czyli jedna lub dwie pojedyncze dedykowane kolumny głośnikowe. Brakuje opcji 4 Ohm, czyli dopasowania oporności do zwykłego poziomu czterogłośnikowej paki – może i takie cuda w teorii powinny być napędzane stuwatowymi machinami, ale nie zaszkodziłoby posiadanie takiej możliwości. A tak, trzeba kombinować.
W kwestii wyglądu zewnętrznego, szczęka opada. Dotarła do nas wersja z charakterystycznym chromowanym grillem, który stał się symbolem Krank-a. Każdy jeden kant obudowy jest starannie zabezpieczony, wszystko wyglądało na bardzo solidne już po pierwszym spojrzeniu, a po kilkumiesięcznym redakcyjnym użytkowaniu nie ma śladu ani na wzmacniaczu, ani na żadnej z kolumn - nawet mimo tradycyjnych, dość częstych podróży studio – dom – klub – scena. Tutaj dochodzimy do punktu, w którym trzeba powiedzieć o największej zalecie tego zestawu, a mianowicie o łatwości w transporcie. Ponieważ głośniki są obudowane oddzielnie w osobne paczki, każda z uchwytem z góry, przeniesienie i zmontowanie przestało być jakimkolwiek problemem. Nie mówiąc już o przewiezieniu zestawu, który mieści się na jednym siedzeniu w Seicento (sprawdzone). Tam, gdzie nie wjedzie standardowy zestaw, tam nie ma żadnego problemu, żeby zabrać się z Rev Jr, nawet w wersji full stack.
No dobra, ale czy te 20 Watt wystarczy, aby obsłużyć koncert w plenerze? Pytanie znika po pierwszym odpaleniu wzmaka. Jest głośniejszy nawet od Rev SST, o którym pisaliśmy jakiś czas temu. Jak każda lampa osiąga pełnię brzmienia dopiero przy odpowiednim rozkręceniu, więc raczej nie jest to zestaw do poćwiczenia w bloku, do tego służą 5-Wattowe comba. Porządny przester uzyskamy dopiero przy ustawieniu gałki master na godzinę 10-11, a to już jest całkiem sporo. Trochę inaczej zachowuje się kanał czysty, który zadziała poprawnie już odrobinę ciszej. W zupełności nadaje się do koncertu w klubie, nawet w odrobinę większym. Miałem okazję zagrać na nim koncert w filharmonii – dobrze wpasował się w całość sekcji big band-u, a wieczorem zabrałem się na tzw. raz, na co z reguły nie ma szans w przypadku większych wzmaków.
Wracamy do meritum, a mianowicie – do brzmienia. Jeżeli ktoś słyszał Krank Revolution w wersji, o której pisałem na początku, to od razu skojarzy jego charakter. Jest to po prostu mniejsza wersja tamtego wzmacniacza, która jak najbardziej wytrzymuje porównanie z większym bratem. Przester jest chropowaty, surowy, po dorzuceniu kopniaka w postaci opcji boost zyskujemy go jeszcze więcej. W kształtowaniu tego, co chcemy bardzo pomaga filtr sweep, który pozwala na zmianę specyfiki zniekształcenia. Trzeba dodać, że jest to raczej wzmak dla solidnego rockandrollowa – lekkie, bluesowe crunch-e są bez zewnętrznych kostek raczej nie do ustawienia.
Kwestia dynamiki powala. Wzmacniacz zachowuje się pod tym względem jak stary, vintage-owy Marshall lub Orange, to znaczy przenosi wszystko tak, jak uderzymy w struny. Jeżeli mocniej, usłyszymy to, jeżeli słabiej, również. Bardzo ogranicza to pole do błędów i należy być naprawdę uważnym, zwłaszcza w przypadku grania na czystym kanale. Doskonale słychać wszystko, każde zamierzone wyciszenie, oraz każde niezamierzone potrącenie innej struny, bardziej niż chcieliśmy...
Jeżeli chodzi natomiast o wspomniany kanał czysty, mamy klasyczny lampowy charakter, który bardzo silnie dostosowuje się do charakteru gitary i pickupów. Szklisty i wyraźny na rozkręconych singlach, masywny i pełny na humbuckerach. Przesterowaniem i lekkim crunchem możemy sterować sami za pomocą siły, tak jak w przypadku dynamiki – odpowiednio ustawiony zestaw gitara plus wzmak sam doda odpowiedniej chropowatości, jeżeli zagramy riff na cleanie z większą niż zwykle determinacją;-)
Podsumowując, możemy całym redakcyjnym zespołem zgodnie stwierdzić, że wzmacniacz i kolumny są warte swojej ceny. W sprawach logistycznych nie do pobicia, w kwestii solidności nie do zajechania, a w kwestii brzmienia - lampowy Krank, ze wszystkimi tego konsekwencjami, doceniony jest przez wspomniane sławy. I przez nas również. Warto sprawdzić.

Znakomita większość przykładów testowanych wcześniej na naszych łamach kostek, gitar, multiefektów została nagrana na tym wzmacniaczu. Przykładów dźwiękowych jest zatem solidna ilość ;-) Niemniej, nagraliśmy kilka dedykowanych do tego wzmacniacza, tym razem za pomocą używanej przez nas gitary Mayones Setius.
Zapraszamy również do przesłuchania soundchecku nagranego przez Wojciecha Hoffmana, który pojawił się w naszym serwisie kilka miesięcy temu.
SPECYFIKACJA
- moc 20 Watt RMS
- konstrukcja w całości lampowa
- preamp na trzech lampach 12AX7
- poweramp na dwóch lampach Sovtek 5881
- dwa kanały: KLEEN i KRANK z przełączaniem manualnym i przez footswitch
- w kanale KLEEN dwu punktowa korekcja barwy
- w kanale KRANK trzy punktowa korekcja barwy i filtr SWEEP
- tryb BOOST z regulacją poziomu
- aktywna pętla efektów
- sterowanie przez footswitch
- podwójne wyjście głośnikowe z regulacją impedancji 8 - 16 Ohm
- transformator przystosowany do użytku z różnymi napięciami
- dedykowana kolumna głośnikowa Krank Rev Jr 1x12" Cab
- głośnik 12" Eminence Legend V12 impedancja 16 Ohm
dystrybutor - FX Music Group
|