|
Co zrobić, jeśli nasz akustyk nie posiada żadnej elektroniki,a nie chcemy ingerować w jego strukturę wstawianiem stacjonarnego systemu? Z pomocą przychodzą rozmaitej maści przystawki, takie jak właśnie M1. W tym teście przyjrzymy się zestawowi pickup + preamp firmy L.R. Baggs.
Staszek "Kazu" Góryński
 L.R.Baggs M1 to następca pickupu Sunrise, o którym krążyła opinia sprawdzonego, solidnego produktu. Co do wierności przenoszonego dźwięku zdania były co prawda podzielone - w moim odczuciu jednak urządzenie świetnie spełniało swoje zadanie, a potwierdzeniem tego faktu była bardzo długa lista znanych i lubianych użytkowników, takich jak Shawn Colvin czy David Lindley. Ponieważ do naszej redakcji trafiła wersja pasywna (M1 dostępny jest też jako aktywna przystawka, z regulacją głośności), postanowiłem skorzystać z okazji i przetestować preamp tej samej firmy, czyli Gig Pro i opisać wrażenia, nazwijmy to – zbiorczo.
Konstrukcja pickupu opiera się na opatentowanej technologii TriAxial, wymyślonej i zaprojektowanej przez Garry’ego Larretta i Lloyda Baggsa. W środku zaskakująco ciężkiego jak na pickup urządzenia (daje się to odczuć od razu po wyjęciu z pudełka) siedzą dwie cewki, zamiast najczęściej występującej jednej. Ponieważ dolna z nich nie spełnia tylko i wyłącznie roli odwróconego w fazie eliminatora szumów, sygnał w zamierzeniu powinien być odrobinę pełniejszy niż w przypadku singla. Tak jest w rzeczywistości, ale o tym za chwilę. M1 zbiera dodatkowo drgania samej gitary, dodając odrobinę „ciepła” generowanego przez drewno. Bardzo istotną cechą jest możliwość indywidualnej regulacji czułości przystawki dla każdej struny poprzez ustawienie wysokości rdzenia magnetycznego – nie ma to jak niuanse, a te są jak najbardziej do ustawienia :)
Montowanie systemu odbywa się poprzez umieszczenie przystawki w otworze rezonansowym naszego akustyka. Z uwagi na dość spore rozmiary wymaga to nieco ekwilibrystyki, więc możliwość szybkiego montażu podczas koncertu raczej nie w chodzi w grę – dodatkowo, wyjście sygnału jest obsługiwane przez gniazdo, które znajduje się w najtrudniej dostępnym po zamontowaniu miejscu (nietrafiony pomysł, moim zdaniem). Wszystko to nie stanowi problemu jeśli jesteśmy na to przygotowani, jeśli jednak nie… no cóż, widocznie należy być przygotowanym na wszystko;) Pomimo tego, że artykuł zacząłem zdaniem o bezinwazyjnej ingerencji w strukturę gitary należy nadmienić, że M1 możliwość instalacji na stałe ma – po wywierceniu otworu w pudle gitary likwiduje się wspomniany problem mocno schowanego gniazda wejściowego, w zestawie znajduje się też przedłużenie zakończone wejściem Jack ¼’’.

Zanim przejdę do spostrzeżeń na temat brzmienia, słów kilka o drugim, równie ważnym elemencie toru sygnałowego, czyli przedwzmacniaczu. Co prawda poziom generowany przez sam pickup jest zaskakująco wysoki jak na pasywny przecież sprzęt, mimo to zawsze warto mieć możliwość pewnej kontroli pomiędzy przystawką a np. di-boxem.
Gig Pro to konstrukcja przeznaczona (jak sama nazwa wskazuje) raczej do występów na żywo. Już sam wygląd zdecydowanie to sugeruje, poza płaskim, ergonomicznym kształtem od razu rzuca się w oczy charakterystyczna „łapka”, za pomocą której mocuje się urządzenie do paska. Preamp jest niewielkich rozmiarów i posiada wszystko to, co niezbędne, bez często niewykorzystywanych dodatkowych opcji. To zdecydowany plus, bo przecież Gig Pro ma zastąpić wbudowany w gitarę układ, a tam najbardziej rozbudowanym dodatkiem jest najczęściej stroik. Oprócz wejścia i wyjścia znajdziemy tu quasi-pasywny dwupasmowy korektor, filtr dolnozaporowy „odcinający” basy w regulowanym zakresie 27-200 Hz i nieodzowne potencjometry gain i volume. Jest też czerwony guzik odwracania fazy sygnału, oraz włączane i wyłączane po odkręceniu dwóch śrub zasilanie fantomowe. Całość działa na baterii 9V, którą montuje się w samym środku drukowanej płytki, a jej stopień wyczerpania sygnalizuje wyprowadzona na zewnątrz czerwona dioda. W specyfikacji zaznaczono, że urządzenie na jednej sztuce powinno chodzić aż do 300 godzin – przyznam, że nie zdążyłem jeszcze tyle na nim „wygrać”, ale po stosunkowo długim czasie sprawdzania jasność kontrolki nie spadła, co bardzo dobrze rokuje. Pod względem układu elektronicznego GP jest oparte o znane, sprawdzone i niezaprzeczalnie jedne z najlepszych rozwiązanie, jakie znajdziemy w di-box-ie Para-Di, zatem wszystko powinno być w najlepszym porządku.
 Po podłączeniu całego zestawu i zagraniu pierwszej melodii od razu wiadomo, że to dość wymagający od wykonawcy sprzęt. Bardzo szybko reaguje i jeśli mamy wyraźną, nie „mulącą” gitarę, bezkompromisowo przeniesie wszystkie niuanse, na smaczkach począwszy, a na niewielkich nawet potknięciach kończąc – to według mnie, zdecydowany plus. Sprawdziłem najpierw brzmienie samej przystawki, bez przedwzmacniacza i byłem mile zaskoczony. Faktycznie, M1 różni się charakterem od Sunrise, wydaje się, jakby rzeczywiście zbierał wibracje pudła rezonansowego. Brzmienie jest okrągłe, naturalne, pełne, przede wszystkim nie płaskie i nie płytkie. Często w nagłaśnianiu akustyków stosuje się mieszanie sygnału z pickupu oraz mikrofonu, tutaj ten efekt uzyskany jest niejako od razu. Nic nie szumi, a jedynym mankamentem jest sprawa wspomnianego wyprowadzenia kabla – zdarza się czasem zahaczyć o niego dłonią, można do tego się jednak przyzwyczaić i ograniczyć takie przypadki do zera. Problemów ze sprzęganiem nie zauważyłem, dodatkowo poświęcenie jednego popołudnia na dostosowanie czułości urządzenia dla każdej struny skutkuje pełnym zadowoleniem użytkownika:) .jpg)
Wpięcie preampu w tor powoduje podbicie poziomu sygnału i od razu słyszalną wyraźną ingerencję korektora. Ponieważ do dyspozycji są dwa potencjometry, wystarczy chwila i można ze spokojem poczuć się pewnie. Nawet pomimo dodatnia większej ilości basu brzmienie jest nadal klarowne, a różnorakie kombinacje z wysokimi tonami skutkują raczej zmianą szklistości i dźwięczności, niż piaszczystości. Zakres rzeczywistej regulacji głośności jest niewielki, ale w zupełności wystarczający. Dodatkowo, gałki są wykonane naprawdę porządnie i możliwość niechcianej zmiany wartości parametru podczas występu jest ograniczona do minimum.
 Zarówno Gig Pro, jak i M1 to bardzo dobre propozycje, razem lub osobno. Podczas gdy GP to solidnie zrobiony preamp, już M1 należy pochwalić znacznie bardziej, to jedna z najlepiej działających zewnętrznie montowanych przystawek, czego nawet pomimo spraw montażowych nie można nie zauważyć. Cena jak na jakość sprzętu nie jest zbyt wygórowana, zatem – polecamy!:)
Przygotowaliśmy demonstrację dźwiękową, nagraną za pomocą interfejsu Novation NIO.  Specyfikacja: Gig Pro
- quasi-pasywny, dwupasmowy korektor
- stosunek sygnału do szumu 90dB
- odwracanie fazy, potencjometry gain i volume
- zasilanie 9V, dioda poziomu wyczerpania baterii
- możliwość zawieszenia na pasku
 M1 passive pickup - wejście 1/8”, przejściówka na ¼”
- technologia TriAxial
- kabel 10’’ do bezinwazyjnej instalacji
- wysoka odporność na sprzęganie





Dystrybutor: Kisielewski
|