|
Nie da się ukryć, zaczyna się jesień i robi się zimno, co można było wyraźnie (niestety) odczuć w mijającym tygodniu. Letnie koncerty festiwalowe powoli odchodzą w niebyt i czas zaczyna nieuchronnie sprzyjać wydarzeniom bardziej „indoor”. Dla jednych to dobry moment na start cyklicznych jam session, inni zamykają się w czterech ścianach w celu wyćwiczenia kolejnych (bądź też pierwszych) kawałków. Mi osobiście i od ładnych kilku lat nieprzerwanie jesień kojarzy się z akustykami, ale nie z każdymi – bardziej pasują do tego te wykończone matowo i w ciemniejszym drewnie, więc na rozpoczęcie tej pory roku wziąłem na warsztat coś w tym klimacie.
Staszek Kazu Góryński
Jak właśnie wspomniałem, w tej gitarze wykorzystano trochę myśli typowo matowo wykończonego vintage. Może to tylko moje skojarzenie, bo nie da się ukryć, że występują tu również bardziej nowoczesne elementy stylistyki, takie jak wygląd boczków i tyłu. Nie jest to na pewno instrument przerysowany, bardziej odpowiednim słowem byłaby tu stonowana elegancja . Wiadomo, niektóre akustyki wyglądające nieco bardziej drapieżnie aż cieszą oczy, ale w tym przypadku nie miałoby to zbytniego sensu, zwłaszcza, że części dobrano do siebie z pomysłem.
 Co do jakości wykonania, nie mam raczej zastrzeżeń. Ponieważ Alvarez swoją ceną pretenduje do gitar z już nieco wyższej półki, ocena powinna być dość skrupulatna, to nie jest już przedział w którym podstawowe niedociągnięcia, takie jak na przykład nawet niewielkie ślady kleju w miejscach połączeń, uchodzą płazem. Oglądałem długo, w efekcie nic takiego tu nie znalazłem, za to po bliższym przyjrzeniu się mniejszym częściom gitary można było zauważyć kilka naprawdę fajnych szczegółów. Nie przesadzono z rozetą pozostawiając ładny i klasyczny okrągły wzór, dorzucono jeszcze logo na główce i w naprawdę miły dla oka sposób wykończono kołki trzymające struny przy mostku oraz znak XII progu.  Drewno użyte w przedniej płycie, czyli tej mającej największy udział w propagowaniu dźwięku to lity cedr. Jak wiadomo, jest to materiał dodający do charakterystyki brzmieniowej raczej głębię i soczystość, inaczej niż w przypadku nieco rzadziej spotykanego ostatnio świerku. Panuje przekonanie, że gitary wykonane z drzewa cedrowego od razu osiągają pełnię brzmienia, natomiast te z jaśniejszym (świerkowym właśnie) wykończeniem wymagają rozegrania, za to później rekompensują to ciekawą barwą. Boczki i tył zostały zrobione z mahoniu o nieco innym niż zwykle rysunku, przypominającym nieco stonowane cętki. Jest to właśnie jeden z elementów nieco łamiących linię klasycznej elegancji, ale przez to dodających tego wspomnianego „pazura”. Mniam.  Pierwszą sprawą po kalibracji gitary (bez większych kłopotów), jaka zostaje sprawdzona przez jej posiadacza to wygoda gry, przynajmniej w początkowym stadium. Jeszcze zanim uda nam się usłyszeć brzmienie w kilku pozycjach można poczuć, czy instrument leży w reku i pasuje, czy niespecjalnie. Zależy to głównie od indywidualnych preferencji grającego, a całkiem sporą z tego częścią są wymagania odnośnie gryfu. Jedni lubią grubszy, inni nie – jak w życiu;-) Model AD62 SC chwytnię ma dość cienką, niezbyt okrągłą i szybką w graniu, jak na mój gust wyjątkowo wygodną. W miejscu łączenia z pudłem rezonansowym kształt drewna jest bardzo opływowy i pozwalający łatwo złapać wyższe pozycje.  Ponieważ jest to elektroakustyk, to raczej można spodziewać się obecności przedwzmacniacza znajdującego się w górnej w momencie grania części gitary. No cóż, jest to w sumie dość mało powiedziane, a to z powodu wykorzystania układu System 600T MKII. Dlaczego? Nie da się ukryć, że już na pierwszy rzut oka widać, że nie brakuje mu możliwości. Może się odrobinę czepiam, ale ich rozmiar (co prawda niewidoczny na pierwszy rzut oka) jest lekkim przerostem formy nad treścią ;-) Serce MKII to dość puszka o dość pokaźnych gabarytach, którą trzeba (sic!) odkręcić aby zmienić zasilającą ją baterię 9V.W warunkach scenicznych będzie to nieco utrudniało opanowanie kryzysowych sytuacji… no cóż, taki projekt. Na pokładzie znajduje się zamontowany w mostku przetwornik piezoelektryczny, mamy również możliwość podłączenia oddzielnie zakupionego mikrofonu/przetwornika – wtedy dopiero preamp pozwala na wykorzystanie wszystkich swoich możliwości. Jeżeli tego nie zrobimy, na pewno skorzystamy jednak z tunera i 3-pasmowego korektora, jest możliwości odwracania fazy i sprawnie działający antysprzężeniowy filtr notch.  Czas na punkt kulminacyjny programu, czyli brzmienie! Nie da się na pewno powiedzieć o tej gitarze, że jest bardzo głośna, zachowuje jednak zupełnie przyzwoity poziom jak na konstrukcję dreadnought. Po uderzeniu otwartych akordów odzywa się mocno i dźwięcznie, raczej ciemniejszą barwą bez specjalnego udziału tak zwanej „piaszczystości”. To samo można powiedzieć i usłyszeć podczas grania fingerstyle i solowych melodii w wyższych pozycjach, brzmienie jest naprawdę solidne i stonowane, a jednocześnie posiada w sobie coś charakterystycznego. Bardzo ładnie wybrzmiewają flażolety, a kamykiem do ogródka jest jeszcze dosyć wyrównana głośność instrumentu oraz nieźle utrzymany stosunek strun wiolinowych i basowych w całościowej charakterystyce – dominuje środek pasma. Strojność Alvareza to też nie problem, pozłacane maszynki Die Cast sprawdzają się po raz kolejny. Mimo mojego lekkiego „czepialstwa” do rozmiarów przedwzmacniacza, po podłączeniu gitary do prądu sprawdza się on zupełnie dobrze. Nie miałem co prawda okazji wykorzystać go w połączeniu z którymś z opcjonalnych firmowych mikrofonów, takich jak np. ACM50, ale sam piezoelektryk w zupełności spełnia swoje zadanie i dość wiernie przetwarza dźwięk na sygnał. Podsumowanie Dla kogo ta gitara? Zdecydowanie bardziej dla tych, którzy nieco oswoili się już z akustykiem i szukają czegoś lepszego niż aktualnie posiadany sprzęt –chyba że posiadamy odpowiednie fundusze już na samym początku. Wykonano ją z dbałością o szczegóły, jak na ten przedział przystało. Brzmi nieźle, a gra się na nim zupełnie przyjemnie, zresztą jak na każdym solidnym instrumencie wartym swojej ceny.
Specyfikacja: - Przód: Lity cedr
- Tył i boczki: Mahoń
- Elektronika: System 600T MKII
- Podstrunnica: Palisander
- Maszyki: Gold Die Cast
- Mostek: Palisander

Dystrybutor: Music Info
|