|
Standardowa dyskusja „Gibson czy Fender” toczy się od wielu, wielu lat i prawdopodobnie toczyć będzie się dalej. Jest to dialog nieco akademicki, bo co jest lepsze, skrzypce czy fortepian? Nijak tu porównywać dwa różne instrumenty. Swoich zwolenników ma zarówno obóz Erica Claptona i Steviego Ray Vaughn’a, jak i Gary’ego Moore’a i Slasha. Jeżeli natomiast znajdujemy się w tym pierwszym, to w niniejszym teście przyjrzymy się właśnie instrumentowi dla wyżej wymienionych zainteresowanych – Blade Texas Standard Pro. Bartek Lewandowski
 Instrument jest owocem doświadczenia szwajcarskiego lutnika imieniem Gary Levinson, którego logo widnieje na najbardziej zbliżonym do korpusu fragmencie podstrunnicy. Marka rozwijała się już długo, a sam pomysłodawca linii przez wiele lat zajmował się naprawą gitar, jak sam zresztą twierdzi – zdążył zebrać całkiem pokaźny komplet informacji o problemach sprzętowych związanych z grą i wyjść im naprzeciw. Tyle słowem wstępu, zabieramy się za testowanie.  Gitara została wykonana z zachowaniem wszelkich klasycznych kształtów i proporcji odzwierciedlających wspomnianą wyżej grupę. Do naszej redakcji dotarła w całkiem eleganckim, czarnym i średnio twardym pudle z niewielkim logo z boku. Nie zdążyłem nawet dobrze się przyjrzeć, a już przechodząca obok moja dziewczyna (z reguły nie przykładająca większej uwagi do gitar ;-) ) wyraziła słowa uznania co do kwestii estetycznych. Protestować nie będę i z radością muszę przyznać, że wiosło jest naprawdę ładne – kolorystyka idealnie reprezentuje styl vintage, kilka lat solidnego używania i możemy mieć przepięknie zmatowiony, bluesowo – rockowy lakier. Mniam! Tymczasem, na początku dostajemy gitarę wykończoną na wysoki połysk bez żadnych defektów.  Korpus Blade’a wykonano z północnoamerykańskiej olchy, wiadomo zatem jakiej barwy będziemy się spodziewać. Po zagraniu kilku akordów na sucho potwierdziły się moje wcześniejsze domysły, instrument ma okrągłe, ciepłe i w bardzo charakterystyczny (nieco zadziorny) sposób stonowane brzmienie. Mimo, że brzmi to nieco sprzecznie – znakomicie oddaje sposób odzywania się gitary unplugged. W Texas Standard Pro mamy do czynienia (jakżeby inaczej) z wkręcanym gryfem, natomiast sustain już na sucho sprawiał wrażenie bycia odpowiednio długim.  Za barwę „elektryczną” odpowiadają trzy zainstalowane single VS-1 Levinson. Dobrze spełniają swoje zadanie, styl jest typowy dla stratocasterów z nieco vintage’owym posmakiem. Najlepsze brzmienia udało mi się ukręcić podczas ogrywania bluesa i blues-rocka, ale do innych celów z pewnością się nada. W kwestii dynamiki i przenoszenia ataku nie miałem najmniejszych zastrzeżeń, zatem ogólne wrażenie bardzo dobre!  Rozwiązaniem, którym producent bardzo się chwali jest zaimplementowany system VSC-3. Mamy więc dodatkową elektroniczną możliwość ingerencji w sygnał generowany przez pickupy, powiększającą paletę barw o podbicie basów lub wysokich tonów. To ciekawe narzędzie dla eksperymentatorów, wciąż szukających odpowiednich ustawień – w zasadzie zamontowane bazowo przetworniki znakomicie sobie radzą z produkcją brzmienia właściwego dla tej rodziny gitar, niemniej powiększenie wachlarza możliwości nikomu nie szkodzi, a pomóc może jak najbardziej. W przypadku, gdybyśmy byli bardziej przywiązani do systemu VSC-2/VSC-1, nie ma żadnego kłopotu z jego wymianą.  Gryf jest bardziej okrągły i masywny niż płaski i bardzo dobrze leży w ręku, przyciśnięcie strun nie wymaga dużego wysiłku i dłoń bezproblemowo układa się do gry. Nie zauważyłem żadnych pojawiających się „wilków” na progach, mocna regulacja menzury nie była w zasadzie potrzebna. Raz złapany strój trzymał się przez odpowiednio długi czas, w czym z pewnością pomaga solidny mostek. Osprzęt jest w całości chromowany, zatem sprawy estetyczne są również na poziomie.  Podsumowując, ta wersja trafi z pewnością w gusta sympatyków starszych strat-ów, ja osobiście zresztą (taka przekorna natura) zawsze przedłożę model nawiązujący do vintage’u nad najbardziej nawet nowoczesne udogodnienia. Instrument poza dobrym wykonaniem powinien mieć przede wszystkim charakter, a tego nie można Blade’owi odmówić. A pod względem poziomu wykonania Texas Standard Pro oryginalne wzorce Fendera droższe 1500 zł i więcej przenosi bezdyskusyjnie. Polecamy! Specyfikacja: - Seria: Texas by Gary Levinson
- Korpus: północno amerykańska olcha
- Gryf: klon "Hard Rock Maple" (przykręcany do korpusu)
- Klucze: w stylu Vintage
- Podstrunnica: palisander lub klon
- Progi: 22
- Mostek: Tremolo M-54 Vintage Style
- Przetworniki: 3 x VS-1 Single Coils
- Elektronika: system kontroli brzmienia VSC*, Volume, 2 x Tone:Treble / Bass Boost and Mid Boost,
- Osprzęt: chromowany
- Wykończenie: płytka ochronna w kolorze Vintage Mint Green
- Kolory - B, 3TS, CAR, LPB, OW, SNB, SFG
  Dystrybutor: FX Music Group
|