|
Nuno Bettencourt to jedna z ikon nieschematycznego grania, znana chociażby z obecności w grupie Extreme i kawałków takich jak „More than words”. Łatwo się zatem domyślić, że niespecjalnie schematyczna jest również gitara sygnowana jego nazwiskiem – zapraszamy do lektury testu Washburna N61.
Maciek Kowalewski
Na pierwszy rzut oka instrument wydaje się należeć do bardzo szerokiej grupy stylizacyjnej o ogólnej charakterystyce „okołostratocasterowej”, nic jednak bardziej mylnego. Pewne cechy, takie jak wkręcany gryf są faktycznie na miejscu (uwaga, tym razem śrub jest pięć), jednak reszta zupełnie do tego nie pasuje. Przyglądanie się każdemu instrumentowi zaczynamy jak zwykle od spraw wykonania i ogólnego pierwszego wrażenia, nie inaczej będzie i tym razem.  Drewniane elementy, które z powodu nietypowej konstrukcji cutawaya są nieco inne, zostały ze sobą połączone bez śladów kleju i niedokładności. Wszystkie progi nabito prawidłowo, nie znalazłem też większych braków w sposobie przytwierdzenia metalowego osprzętu. Gitara jest dość ciężka, co wynika z masywności korpusu i jego wymiarów, jednak po zawieszeniu na pasku i odpowiedniej jego regulacji nie przechyla się w żadną stronę. W ogóle w kwestii grania na stojąco należy wspomnieć, że patent Stephen’s Extended Cutaway dość wyraźnie poprawia wygodę łapania akordów w wyższych pozycjach, a kiedy nie siedzimy na fotelu tylko biegamy po scenie jest to dość przydatne. Wrzuciłem to do ogólnego worka z bazowymi stwierdzeniami dlatego, że nasuwa się na sam początek – ot, pierwsze wrażenie.  Gryf w tym modelu to sprawa w pewnym sensie nietypowa. Nie jest ani klasycznie Les Paulowsko szeroki, ani masywny a’la niektóre Strat-y. Szukając odpowiednika w wyścigowych Ibanez-ach i PRS-ach będziemy błądzić, tak samo zresztą nie zdziałamy wiele szukając podobieństwa krzywizny do jakiejś konkretnej litery alfabetu. Kształt chwytni jest dość, nazwijmy to, opływowy, na tyle jednak płaski, że efekty w rodzaju tappingu przy odpowiednim komplecie strun są zdecydowanie łatwiejsze. Łapanie akordów to również mocna strona, nie ma problemów z szybkim przyzwyczajeniem ręki do tego typu charakterystyki (wystarczyło kilka minut grania i czułem się jak u siebie). Jak zawsze w takich kwestiach znajdą się zwolennicy i przeciwnicy, tradycjonaliści i jednostki nastawione na patrzenie w przód, niemniej według mnie jest to atut tej gitary.  Projektując układ elektroniczny zdecydowano się na połączenie humbuckera Bill Lawrence 500L oraz dwóch singli Washburn Shaman w pięciu konfiguracjach. Jak można się domyślić, największy ciężar generacji brzmienia przypadnie na wspomniany HB, z czym jednak pickup radzi sobie świetnie. Umiejscowiony dość blisko mostka zbiera artykulację i przenosi dynamikę nie pozostawiając złudzeń co do selektywności – po skręceniu potencjometru gain na wzmacniaczu musimy przygotować się na słyszalność wszelkich nietrafionych dźwięków na równi z fajnymi niuansami brzmieniowymi, co jest mocno na korzyść oznaczając przede wszystkim wierność przetworzenia. Single służą dodając kolorytu na ustawieniach typu SH, samodzielnie też spełniają swoją rolę całkiem nieźle. Jest całkiem dużo środka i góry, a barwa ustawienia przy gryfie wyróżnia się należytą pełnią i „okrągłością”, dźwięki wybrzmiewają odpowiednio długo. Ma na to wpływ na pewno dość miękko brzmiący jesion, którego użyto do budowy korpusu. Sprawę łatwo sprawdzić ogrywając instrument bez podłączenia do prądu, dzięki czemu ukaże się nam wyjściowa barwa, „tłumaczona” później na Volty dzięki pickupom i przesyłana do wzmacniacza  Dlaczego nie jest to instrument, który można łatwo zaklasyfikować? Wskazuje na to kształt korpusu, dłuższy niż standardowo w stosunku do swojej szerokości, a także wspomniany patent Extended Cutaway. Objawiający się on między innymi dodatkowym drewnianym elementem blisko łączenia wkręcanego gryfu, co na czarnym tle prezentuje się całkiem nietuzinkowo. Instrument posiada mostek Floyd Rose z certyfikatem, czego naturalną i zawsze występującą konsekwencją jest konieczność dodatkowego „podłubania” śrubokrętem przy blokadach strun i kręcenia mikrostroikami. Aby dojść do tego etapu należy oczywiście nastroić gitarę w klasyczny sposób za pomocą zamontowanych kluczy Grover 18:1. W ciągu testowania instrumentu nie było potrzeby nadmiernego poprawiania, a nagrodą za włożony w te czynności wysiłek jest możliwość szaleństw w znanym dobrze stylu, który zapewnia tylko i wyłącznie obustronnie obracany mostek. No cóż, nie ma nic za darmo;-)  Tak samo jak zwykle w modelach Washburn’a, zamontowano mechanizm Buzz Feiten. Pisaliśmy o nim wielokrotnie wcześniej, jak zawsze warto jednak wspomnieć, że chodzi o niwelację niekorzystnych drgań. Wykorzystuje się specjalną budowę znajdującego się na główce siodełka, dzięki czemu udaje się zminimalizować kłopoty ze strojnością w najczęściej spotykanym stroju EADGHE. Przygotowaliśmy oczywiście kilka przykładów dźwiękowych, tym razem single w wersji funk i jazz oraz humbucker clean i distortion. Podsumowanie Nuno Bettnecourt’a usłyszałem za pierwszym razem świadomie (wiedząc kim jest) dzięki nieocenionemu youtube, znalazłem tam wtedy nagranie zarejestrowane podczas koncertu w którymś z azjatyckich miast, bodajże w Japonii. Nie kombinując zbyt wiele i siedząc samemu na krześle przed publicznością udało mu się zauroczyć wszystkich prostymi schematami, a cała magia polegała właśnie na łączeniu ich w nietypowy sposób. Poczucie czasu (jak to zwykle bywa w takich sytuacjach) odzyskałem dopiero po jakiejś godzinie oglądania kolejnych filmów, więc sukces pełny.
Piszę o tym dlatego, że wydaje mi się to naturalnym porównaniem do podpisanej przez tego Portugalczyka gitary. Mamy w niej sporo sprawdzonych i znanych rozwiązań (poza kształtem gryfu, który i tak wynika zapewne z kompilacji wcześniejszych doświadczeń), a które w konsekwencji pozwalają uzyskać naprawdę nietypowy instrument. Cena wyjściowa dobrze oddaje poziom wykonania, nie jest ani za wysoka, ani też specjalnie niska. Słowem – wszelkim poszukującym polecamy przetestowanie na własną rękę, przyglądając się uważnie wypunktowanym przeze mnie cechom. Jedna z ostatnich płyt Nuno zawiera w sobie słowo Saudade, którego znaczenia poza ogólnie pojętą tęsknotą przetłumaczyć na inny język niż Portugalski podobno się nie da, dlatego też funkcjonuje teoria o potrzebie zrozumienia jej samemu – tak samo jak złapania N61 w dłonie. Adeus, do następnego!
Specyfikacja: - Korpus: jesion bagienny
- Gryf: klon
- Podstrunnica: palisander
- Markery: Kropki
- Układ pickupów HSS: 1x Bill Lawrence L500, 2x Washburn Shaman
- Licensed Floyd Rose Tremolo
- Blokada strun
- Stephens Extended Cutaway
- Wzmocnione 5-cio śrubowe mocowanie gryfu do korpusu
- System Buzz Feiten
- Klucze Grover 18:1
Dystrybutor: Music Info
|