|
Od efektów, w przeciwieństwie do większości sprzedawanych wzmacniaczy, nie zawsze oczekuje się uniwersalności. Są jednak zarówno takie, z pomocą których raczej bez problemu przerobimy większość historii rock’and’rolla, jak i również bardziej wyspecjalizowane brzmieniowo urządzenia. Bierzemy na warsztat serię ciekawych i ostatnio coraz bardziej popularnych kostek Lovepedal.
Maciek Kowalewski
Ta firma to w zasadzie owoc marzeń i działań konstruktora Seana Michaela, który kierował się zapewne filozofią unikania przesady i uzyskania maksymalnej funkcjonalności przy jak najmniejszej ilości gałek. Chodzi też po prostu o to, żeby minimalistycznie wyglądające efekty zyskały sobie zwolenników ze względu na swój zachowawczy projekt – coś, jakby oldschoolowy iPod w dobrym tego słowa rozumieniu. Konkretnie - mało przycisków i pewien rodzaj filozofii. Jednym z najbardziej rozpoznawanych produktów jest COT 50 Boost/Overdrive, który zyskał sobie przydomek „Church of Tone”.

Żeby zachować pewną ciągłość i konsekwencję, wybraliśmy trzy urządzenia, tym razem obracające się wokół rodzaju overdrive/distortion. Ich wspólną cechą jest solidna, metalowa obudowa i możliwość używania zarówno baterii 9V, jak i zasilacza. Ponieważ za chwilę pojawi się słowo vintage, warto wspomnieć, że opisywane stompboxy zrobiono tak, żeby z każdą kolejną rysą zyskiwały na charakterze. W amerykańskich sklepach pojawiają się czasem całe ściany gitar za szybą, których pilnuje smutny pan z napisem „security”, a które obok zdecydowanie wyższej niż normalnie ceny mają również wypisany rok wykonania. Wyglądają przy tym na dość zużyte, tak, jakby ich historia dodawała im również nieco „duszy”. W związku z tym trendem sporo producentów powypuszczało na rynek nowe, a jednak specjalnie postarzane gitary z wspomnianym dopiskiem vintage. W przypadku Lovepedal pomysł był jeszcze inny, dzięki czemu mamy możliwość zrobić to samemu poprzez systematyczne „deptanie” na koncertach – jakimś cudem uzyskano taki wygląd, że początkowo uwagę przykuwa błyszczący metal, a później dominują dodane przez nas rysy.

Eternity Fuse
To gabarytowo największa kostka z opisywanych tutaj. Jak przed chwilą napisano, posiada dokładnie 3 potencjometry, niejako dodatkiem do całości jest również trójpozycyjny przełącznik. Działanie/nie działanie kostki sygnalizuje nam niebieska dioda, a całość wygląda jakby wprost z manufakturowego warsztatu, widać, że to nie produkcja masowa. W zależności od ustawienia powyższych możemy uzyskać brzmienie, oscylujące gdzieś pomiędzy Overdrive/Fuse/Treble Booster/Clean Booster. Nie radziłbym się tu nastawiać na potężne, hi-gainowe przestery, raczej jako klimatyczny dopalacz alternatywnego gitarowego grania.

Co ciekawe, efekt potrafi brzmieć zarówno bardzo szkliście, jak i ciepło – do kontroli służy tajemnicza gałka o nazwię Glass. Kręcenie w odpowiednią stronę powoduje, że przy odrobinie fantazji możemy z naszego Les Paula na humbuckerach uzyskać sporo brzmienia Fendero-podobnego i na odwrót. Pozostałe dwa kontrolery nazywają się Volume i Drive, zatem nie stanowią dla nikogo tajemnicy. Ciekawe w tej kostce jest natomiast to, że zarówno lekko przesterowane funk-ujące rytmy, wspomniana alternatywa, jak i nowocześni blues-owcy znajdą tu coś dla siebie. Warunek jest jeden – potrzebujemy grać naprawdę gitarową muzykę, wtedy wyciągniemy z Eternity Fuse najwięcej.
Kalamazoo
Przechodzimy do spraw związanych z państwowością, pozostałe dwa efekty są z nazwy i ze stylu konkretnie związane z nazwanym „narodowościowo” stylem grania. Podział jest w czasach globalnej wioski nieco sztuczny, ale dziennikarze muzyczny upodobali sobie tego typu szufladki, które jednak, co trzeba im przyznać, w jakiś tam sposób opisują daną scenę. Brytyjski rock nie powstał raczej na przedmieściach Nowego Jorku, Kalifornijskie granie też z początku miało niewiele wspólnego z Londynem, więc umówmy się, że pasuje.

Kalamazoo ma na przeniej płytce wygrawerowane USA, co w dużej mierze przekłada się na charakter działania. Utarło się, że jakieś brzmienie można nazwać amerykańskim, będziemy się więc tego trzymać – za pomocą tej kostki można wykręcić takie właśnie barwy. Do dyspozycji jest potencjometr Tone (działajacy w odwrotną stronę, niż jesteśmy przyzwyczajeni), tak samo jak poprzednio znajdziemy tu też pokrętła Drive, Glass i Volume. Tym razem można nastawić się na nieco większe przesterowania.. Fajne brzmienia w stylu Lynyrd Skynyrd z potężniejszą dopałką,ogólnie Southern Rock – to największe pole do popisu. Przemiana Fender-Les Paul w sensie barwowym jest do zrobienia, także zależnie od wymagań wszyscy preferujący jeden z opisanych wcześniej gatunków znajdą tu coś dla siebie. Pod warunkiem oczywiście, że potrzebujemy brzmienia typowo „amerykańskiego”. Jeżeli bliżej nam na Wyspy, przechodzimy do...
Englishman
Na koniec zostawiliśmy sobie kostkę teoretycznie w budowie najprostszą, bo posiadającą potencjometry Gain i Volume, oraz trójpozycyjny przełącznik Fail. Już od momentu włączenia słychać, że tworzono go z myślą o symulacji barw z mocno wyeksponowanym środkiem pasma, takich właśnie typowo „brytyjskich”. Tu mała ciekawostka – konstruktor uznał, że wzmacniacze brzmią najlepiej będąc starymi, na chwilę przed... spaleniem. Stąd właśnie dość przekorna nazwa przełącznika Fail, który symuluje trzy rodzaje stanów z chwili przed wydobyciem się dymu z klasycznego pudła. Dzięki temu możemy poeksperymentować bez narażenia na szwank naszego pieca, zwłaszcza posiadając coś wiekowego i z charakterem.

Jak wyszło? Kostka dobrze funkcjonuje jako booster/overdrive, dodając sporo chropowatości. Fajnie pracuje pod względem dynamiki, dopasowując się do aktualnie używanej gitary i tylko nieco modyfikując brzmienie oryginalnego zestawu gitara-wzmacniacz.
Nie mogło obejść się bez przykładów dźwiękowych - publikujemy zatem kilka próbek:
Podsumowanie
Efekty Lovepedal to coś dla ludzi nieco bardziej już zaznajomionych z graniem i o dość sprecyzowanych potrzebach. Na pewno nie są zupełnie uniwersalne, pozostawiając bardzo dużo wolności użytkownikowi i odpowiedzialność za finalnie wykreowaną barwę przesuwają zdecydowanie w jego stronę. To od nas zależy, czy dane ustawienie gałek spowoduje overdrive, czy tylko delikatnie przesteruje brzmienie w momencie mocniejszego uderzenia strun, trzeba zatem spędzić chwilę rozpracowując każdą kostkę i jej sposób pracy. Dla starych wyjadaczy – nie lada gratka.

Specyfikacja:
- Manufakturowo wykonane kostki Lovepedal
- Efekty Eternity Fuse, Englishman, Kalamazoo
- Zasilanie baterią 9V / zasilaczem DC
Dystrybutor: MusicToolz
|