|
Tym testem zaglądamy ponownie w segment budżetowych efektów gitarowych, biorąc na warsztat kolejne efekty spod znaku Joyo. Tym razem ilościowo górują kostki oferujące modulacje, na deser zostawiamy natomiast przester z tej serii.
Maciek Kowalewski
Przed przeczytaniem tego artukułu warto zajrzeć TUTAJ, gdzie znajdziecie kilka spostrzeżeń na temat poprzednio omawianych kostek.

Zaczynamy jak zawsze od spraw zewnętrznych. Tak samo jak poprzednio, dzisiejsza trójka efektów również wykazuje się całkiem wysokim stopniem odporności na bardzo częsty syndrom „ciężkiego buta”, metalowa obudowa jest odpowiednio solidna i dobrze chroni elektronikę. Wszystkie trzy posiadają zarówno możliwość zasilania baterią, bądź też (zdecydowanie bardziej ekonomiczną) opcję napędzania za pomocą zasilacza DC oraz true bypass.
Classic Chorus
Na pierwszy ogień idzie urządzenie w obsłudze teoretycznie najprostsze, bo składające się zaledwie z dwóch potencjometrów. Nad grafiką znajdziemy gałki o dobrze znanych nazwach Rate oraz Width, które sterują rodzajem uzyskiwanej modulacji. Jest to zestaw podstawowy, ale spełniający swoje zadanie.

Pod względem brzmienia również dobrze pasuje słowo „standard”. Paleta możliwych do uzyskania brzmień jest stosunkowo duża w porównaniu do możliwości regulacji, co prawda mogłoby być nieco bardziej dynamicznie, ale w zasadzie nie ma do czego się przyczepić – chorus pracuje zupełnie dobrze i nie powinien nikogo rozczarować, zwłaszcza w porównaniu do ceny.

Digital Delay
Linia opóźniająca to w zasadzie obowiązkowe wyposażenie każdego gitarzysty, jest to z reguły jeden z najdroższych elementów pedalboardu, chociaż w tym przypadku reguła na szczęście nie do końca się sprawdza. Ponieważ idziemy w górę z ilością kontrolerów, ta kostka ma do zaoferowania już trzy potencjometry, mianowicie Time, Repeat i Level, co jest również zestawem typu „must have”. Dzięki temu sterujemy odległością w czasie pomiędzy kolejnymi powtórzeniami, ich ilością oraz poziomem.

Ten zestaw umożliwia uzyskanie opóźnień od 25 ms do 600 ms, co z reguły wystarcza w większości zastosowań. Brzmienie jest dobre, chociaż nie dla wielbicieli drogich cacek typu Tape Echo. Jest to praktyczny sprzęt dla gitarzysty, który działa bez zarzutu (przynajmniej w czasie testowania oraz biorąc pod uwagę jego konstrukcję) i przydaje się na pewno. Plusuje dynamika i zdecydowanie prosta obsługa, in minus jest jednak brak niektórych przydatnych możliwości – zależnie od tego, czego się szuka, bilans wychodzi dodatni.

High Gain Distortion
Razem z progresem liczby potencjometrów trafiamy w końcu na przester w kolorze czarnym. Tutaj mimo zwiększenia gałek panel również jest standardowy, do dyspozycji dostajemy bowiem kontroler głośności (Volume), przesterowania (Gain) oraz dwupasmowy korektor z podziałem na średnie i wysokie tony.

Z dotychczas testowanych kostek Joyo ta ma najbardziej sprecyzowany rodzaj przesterowania, przy czym jest to brzmienie raczej amerykańskie niż brytyjskie, dość „okrągłe” i w miarę klarowne. Po rozkręceniu uzyskujemy charakterystyczne, high-gainowe barwy, bardzo nowoczesne i raczej bez większych odwołań do mocno „ściętych” przesterów z lat osiemdziesiątych.

Przygotowaliśmy jak zawsze kilka przykładów brzmieniowych:
Podsumowanie
Joyo stawia raczej na proste schematy i ciekawy design. Nie znajdziemy tu na pewno wymyślnych pętli sterujących, czy też innych tego typu patentów, nie tędy droga. Są to kostki, które polecałbym na pewno początkującym, a przy okazji niektóre również nieźle posłużą bardziej zaawansowanym gitarzystom. Tak samo jak w przypadku opisywanego ostatnio Vintage Phase warto sprawdzić Classic Chorus i przekonać się, czy w danej sytuacji nie potrzebujemy akurat nieskomplikowanej konstrukcji, bo stosunek jakość/cena jest naprawdę zachęcający.

Specyfikacja:
- Efekty Joyo: Classic Chorus, Digital Delay, High Gain Distortion
- True Bypass
- Zasilanie baterią 9V / zasilaczem DC
Dystrybutor: FX Music Group
|