|
Nieograniczone możliwości sprzętowe to coś, o czym każdy gitarzysta marzy – tak po prostu zdobyć i mieć te wszystkie cacka, które składają się na nasz muzyczny sprzęt ze snu, to by było coś... Niestety, ponieważ zaraz po świętach trzeba często zejść na ziemię, większość z nas musi wybiórczo decydować się na poszczególne sprzęty. Nawet jeżeli marka jest wyśmienita, to czy potrzebna kostka jest również kompleksowo użyteczna? Czy to po prostu gadżet?
Bartek Lewandowski
Bywa różnie, prawda? Takie pytanie naszło mnie już w momencie rozpakowywania przesyłki, która w pewien niespecjalnie mroźny grudniowy poranek pojawiła się na mojej podłodze. Pomysłowości pod względem designu nie można w żaden sposób odmówić, wręcz przeciwnie – to najbardziej odjechane kostki, jakie miałem w rękach od pewnego czasu. Ciekawe zatem, jak znany producent wysokiej klasy wzmacniaczy poradził sobie z efektami.

Na początek garść informacji technicznych, dotyczących całej trójki. Każdą z kostek posiada true bypass, można je zasilić zarówno zasilaczem, jak i baterią. Drugiego sposobu zdecydowanie nie polecam, bo zmiana zużytej dziewięciowoltówki wymaga rozkręcenia solidnie złożonej obudowy z ściśle dopasowanych metalowych elementów i przez to cała procedura jest po prostu upiorna. Wydaje się to raczej stanowić wyjście awaryjne w tzw. nagłym wypadku i jako takie należy je traktować. Dodam, że kostki wymagają po prostu niezłego, stabilizowanego uniwersalnego zasilacza (a nie specjanego sprzętu dostępnego tylko od producenta) i o taki naprawdę nie jest trudno. Materiały użyte do budowy efektów są raczej wysokiej klasy, nic nie „lata” i przez to cała konstrukcja sprawia bardzo pozytywne wrażenie solidnej. Diody oznaczające poszczególne stany pracy świecą mocno i wyraźnie, więc nie ma problemu z rozpoznaniem ich na scenie.
Blues Shaman
Zaczynamy od najprostszego teoretycznie sprzętu, bo posiadającego najmniej kontrolerów. Niebieska kostka daje nam do dyspozycji pokrętła gain, level i tone, przełącznik pomiędzy trybem działania (combo/stack) oraz włącznik efektu i dopalacza ascension. W zamierzeniu na wyjściu powinna symulować pracę wzmacniacza w klasie A, natomiast w praktyce jest to oczywiście stosowane jako dodatek do niezłego zestawu gitara-piec/głowa, dlatego też w tej konwencji będziemy o nim mówić. Nie ma się co czarować – myśląc o tym efekcie należy już mieć skompletowany i dopasowany do naszych potrzeb system, inaczej stawialibyśmy kolejność dobierania urządzeń nieco na głowie.

Pod tym względem układ sprawdza się świetnie, dodaje już osadzonemu brzmieniu lekki koloryt, a przełącznik trybów całkiem nieźle symuluje zachowywanie się gitarowego stacka w porównaniu do comba i odwrotnie. Po włączeniu dopalacza dostajemy kolejną, często przydatną w solówkach dawkę chropowatości, która sprawdza się w riffach granych na instrumentach z rodziny LP i to nie tylko w bluesowym klimacie. Wszystko to jednak ma sens dopiero w momencie, kiedy już ustalone brzmienie chcemy usprawnić, dlatego efekt polecałbym raczej muzykom, którzy już wiedzą, czego chcą i potrzebują lekkiej odmiany/ dodania wspomnianego pazura do barwy.


Double Shaman
Progres pod względem liczby kontrolerów w stosunku do niebieskiego brata polega głównie na dodaniu drugiego trybu pracy z osobnymi potencjometrami. Znajdziemy tu dwa rzędy gałek level/tone/drive plus osobny przełącznik combo/stack dla każdego toru. Przerzucanie się pomiędzy nimi ma też oczywiście sens zależnie od używanej gitary, stack ma w zamierzeniu służyć do wzbogacenia brzmienia strat-ów i tele, a combo do „ściśnięcia” barwy LP, która przez to będzie bardziej selektywna i straci tendencję do charakterystycznego rozmywania się – tak samo zresztą jak w Blues Shaman.

Generalny opis każdego z dwóch brzmień dobrze oddaje jego nazwa. LA krąży raczej wokół tradycyjnych przesterowań z lat osiemdziesiątych i zespołów z Zachodniego Wybrzeża, Austin z kolei od początku powoduje skojarzenia z blues/rock/country. Po dłuższym ograniu można ze spokojem stwierdzić, że wszystko zgadza się z zamierzeniami, ale mimo to nie obejdzie się bez kilku uwag.

Po pierwsze, prawda, są to zupełnie różnie zachowujące się brzmienia. Po drugie, każde z nich jest mocno sprecyzowane i nastawione na swoją rodzinę barw. Moim zdaniem nie można w żaden sposób mówić o szerszym zastosowaniu Double Shaman’a niż to, do czego jest przeznaczony. Konkluzja jest zatem identyczna jak w przypadku poprzedniej kostki – jakość super, ale trzeba dokładnie wiedzieć, czego się potrzebuje.

Metal Shaman
Przyznam szczerze, że grafika na górnej płytce po prostu wgniotła mnie w fotel... rewelacja. Jeżeli chodzi o słowo wstępu, to MS jest właściwie połączeniem przesteru i bramki szumów, z kilkoma ciekawymi dodatkami. Sekcja zniekształceń zawiera w sobie pokrętła gain i level, trzypasmowy korektor (bass/mid/high) i przełącznik Brutality (sic!), bramka standardowo release i sensitivity. Dorzucono bardzo pomocny dopalacz o nazwie Disinregrate i dość niezbędne on/off. Po samych nazwach można się spodziewać, że to nie przelewki ;-)

Uruchomiłem kostkę i wgniotło mnie w fotel po raz drugi. Kilka szybkich ustawień i z niewielkiego, raczej rockowego combo do którego podłączyłem się najpierw, MS zrobił ścianę kolumn. Miałem swego czasu w rękach zestaw Rivera Knucklehead i wrażenie było podobne, może brzmienie nieco inne, ale kopniak nadal bardzo solidny! Bramka szumów to wynalazek, który przydaje się w szybkich i bardzo selektywnych rodzajach grania - system działa bez zarzutu, dobrze reaguje na zmianę ustawień i odpowiednio wyłapuje różne dynamicznie uderzenia.

Najważniejsze w tym wszystkiem jest to, że Metal Shaman zwiększając moc nie spłaszcza brzmienia – właśnie dzięki temu udaje się uzyskać taki efekt. Dodatkowo, włącznie boosta powoduje pewną zmianę charakteru pracy zamiast po prostu dorzucać kilka decybeli.

Przygotowaliśmy kilka przykładów dźwiękowych - oto one:
Podsumowanie
Seria Shaman to całkiem udany ruch Rivery w kierunku kostek efektowych. Pierwsze dwie z opisanych to bardzo dobre, dynamiczne i nieźle brzmiące układy dobrej jakości. Jak jednak napisałem już wcześniej, powinny trafić wyłącznie do tych, którzy wiedzą, czego potrzebują, w innnym przypadku ich możliwości będą nie do końca wykorzystane. Co innego Metal Shaman...w mojej ocenie jedną z najfajniejszych kostek, jakie pojawiły się w naszej redakcji w ogóle – po prostu cacko!
Specyfikacja:
- Efekty: Blues Shaman, Double Shaman, Metal Shaman
- True bypass
- Zasilanie bateryjne 9V/zasilacz

Dystrybutor: FX Music Group
Tagi: Rivera Shaman, Rivera Double Shaman, Rivera Metal Shaman, efekty gitarowe, efekty do bluesa, kostka do mocnego grania, przester, overdrive, distortion dobrej klasy
|