|
Ponownie gościmy w naszym portalu
sprzęt nagłośnieniowy do gitary basowej firmy Box Electronics
oferowany pod marką Taurus Amp. Tym razem jest to absolutna nowość
zaprezentowana na ostatnich targach Musikmesse 2010 we Frankfurcie.
Sopocki producent dołączył do grona firm, które mają w
swej ofercie wzmacniacz pracujący w klasie D. Takie rozwiązanie
zapewnia małe wymiary (w stosunku do „tradycyjnych” wzmacniaczy)
oraz „symboliczną” wagę, przy zachowaniu sporej mocy.
Donat Zamiara

Od kilku lat zapanowała (uzasadniona –
moim zdaniem) moda na tego typu rozwiązania. Proponują je takie
firmy jak Markbass, Ashdown, David Eden, czy ostatnio SWR. Dlaczego
więc nie mielibyśmy się pochwalić tego typu headem basowym z
napisem Made in Poland?

Opis Taurus QUBE-450
Zacznę od wymiarów. Kształt i
rozmiar QUBE-450 przywodzi na myśl skojarzenia z wyrobem firmy
Ashdown, model Little Giant. Dla porównania dodam, że Taurus
jest nieco głębszy, ale węższy od np. Markbassa Little Mark II.
Ma też bardzo ciekawy i oryginalny design. O ile Ashdown sprawia
wrażenie nieco tandetnego, to testowany wzmak wygląda przy nim jak
mały czołg. Przedni panel oprócz przycisku MUTE, nie ma ani
jednego plastikowego elementu. Wszystko informacje, które są
potrzebne do obsługi tego heada są podane bardzo wyraźnie. Można
śmiało dodać, że obsługa potencjometrów i przełączników
jest intuicyjna i nie wymaga dłuższego kontaktu z instrukcją
obsługi.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę
na dwie sprawy. Ogromny „szacun” dla konstruktorów za
czerwone, odblaskowe markery na gałkach potencjometrów. Są
świetnie widoczne, gdyż nawet mały promień światła powoduje, że
wyglądają jak podświetlone (to wrażenie utrzymuje się również
wtedy, gdy Taurus jest wyłączony). Natomiast, będąc pełnym
zrozumienia dla potrzeb miniaturyzacji wzmacniaczy basowych dodam, że
obsługa przełączników odpowiedzialnych za podbijanie (bądź
nie ;-))) tonów niskich, średnich i wysokich opiera się na
pamięci i wrażliwych palcach. Nie w każdych warunkach scenicznych
widać te „pstryczki” a do tego warto wiedzieć, co się stanie
jeśli użyjemy któregoś z nich (to jest moment, kiedy na
chwilę warto zajrzeć do instrukcji). Taka jest jednak natura
mini-byka. Reasumując stwierdzam, że zarówno strona
estetyczna, jak i ergonomiczna testowanej przeze mnie sopockiej
nowości stoi na wysokim poziomie. Oko ma się czym cieszyć, czas
zatem na ucho.

Technikalia Taurus QUBE-450
Ale zanim posłuchamy nieco danych
technicznych. Wzmacniacz Taurus QUBE-450 jest napędzany cyfrową
końcówką class-D zasilaną nowoczesnym zasilaczem
rezonansowym SMPS. Przy obciążeniu 4 Ohm oddaje 450 W RMS, a przy 8
Ohm 300 W RMS. Waży przy tym zaledwie 2,6 kg!
Mamy dwa wejścia sygnału – dla
basówek z aktywną i pasywną elektroniką. Przedwzmacniacz
pracuje na 60 V, co daje ogromny zapas dynamiki. Podobne rozwiązania
są niezwykle rzadko spotykane nawet w najlepszych konstrukcjach.
Taurus dołącza w tym względzie do absolutnej elity.

Wzmacniacz ma 3-pasmową korekcję
BASS, MID i TREBLE. Korektor nie ma paramterycznego środka, jednak
działanie i zawartość częstotliwości środkowych jest różna
dla różnych ustawień potencjometrów BASS i TREBLE. To
wynik zastosowania układu MLO, który w zależności od
położenia gałek BASS i TREBLE wpływa na zawartość brzmieniowa
środka. Trzeba się nauczyć używać tego patentu. Prawda jest
taka, że o dziwo możliwości edycji środka nie są może tak
dokładne, ale niemal równie pełne, a przy tym bardzo
muzyczne. Edytując ustawienia okazuje się, że łatwo i szybko
osiągamy interesujące brzmienia. Jedynie z ustawieniami do funky
możemy mieć problemy.

Prócz układu 3-pasmowej
korekcji mamy jeszcze 3-pozycyjny przełącznik DBS (DBS-cut / OFF /
DBS boost) zmieniający zawartość basu w okolicy 80 Hz, co wpływa
na wrażeniową zawartość niskiego basu. Doskonała rzecz do
reggae, hiphopu, d&b. Prócz tego jest do dyspozycji
3-pozycyjny przełącznik PUNCH pozwalający dodatkowo kreować niski
środek oraz 3-pozycyjny przełącznik prezencji, czyli najwyższych
częstotliwości wpływających m.in. na czytelność klangu (CUT /
OFF / PRESENCE). Reasumując możliwości kreacji brzmienia są
spore, ale... brak jest klasycznego paramterycznego środka.

Wzmacniacz nie został wyposażony w
kompresor. Z prawej strony są diody informujące o przesterowaniu i
zadziałaniu zabezpieczenia (limiter). Z tyłu mamy wyjście
głośnikowe Neutrik combo Speakon/jack 1/4” oraz wyjście DI na
XLR z możliwością określenia, czy sygnał ma wychodzić po
korekcji czy przed. Mamy również możliwość odłączenia
masy. A jak QUBE-450 gra?

Wrażenia z testu Taurus QUBE-450
Aby sprawdzić możliwości tego
„maleństwa” firma Box Electronics udostępniła nam zestaw
głośnikowy oparty na czterech 10” głośnikach neodymowych i
jednym wysokotonowym. Jest to znany powszechnie i popularny model
TN-410 stworzony na potrzeby serii TH-Cross. Tradycyjnie zatem
ustawiłem wszystkie potencjometry (oprócz GAIN) w pozycji na
godzinę 12, a przełączniki w pozycji OFF. Brzmienie jest ładnie
zbalansowane, z delikatną przewagą góry – jeśli w
kolumnie jest ustawiona pozycja tweetera na 100% (bo można ustawić
na 50% lub w ogóle wyłączyć tweeter).

Przy grze kciukiem brzmienie jest nawet
nieco krzykliwe. Trzeba też dodać, że jest też przejrzyste.
Ładnie eksponuje świeżość nowych strun. Jednym z ciekawszych
brzmień jakie „wykręciłem” do gry kciukiem było następujące:
GAIN – 0, BASS – godzina 3, MIDDLE – 1, a TREBLE – 9.
Natomiast przełączników użyłem tak: DBS – boost, PUNCH –
B, a trzeci przełącznik w pozycji PRESENCE. W basówce
korzystałem głownie z przetwornika przy szyjce. Sound był
dynamiczny, ale z klarowną górą. Nieco „zmulone” były
niskie częstotliwości, ale nadal można było wszystko selektywnie
usłyszeć.

Moim zdaniem cechą charakterystyczną
testowanego Taurusa jest bardzo dobra regulacja częstotliwości
niskich i wysokich. Nie robi na mnie natomiast spodziewanego wrażenia
możliwość korekcji częstotliwości średnich. Mając w pamięci
bardzo skuteczny korektor parametryczny środka montowany np. w
testowanym przez nas modelu SLT-300H zaryzykuje stwierdzenie, że ten
z modelu QUBE-450 nie jest tak skuteczny. Owszem, system MLO zwiększa
potencjał, ale to nie to samo, co paramteryk. Może zamiast
potencjometru i przełącznika, warto byłoby zamontować dwie
mniejsze gałeczki i powrócić tym samym do sprawdzonych
rozwiązań? Bo w zasadzie jest to jedyna rzecz, której mi
brakowało w tym wzmacniaczu - większej możliwości regulacji tonów
średnich. Postawiło to nieco pod znakiem zapytania gatunki muzyczne
spod znaku fingered style funk. Nie robiło to różnicy
jedynie Fenderowi Jazz Bass, który nosowe brzmienie pełne
środka ma „z fabryki”.

Porównując do konkurencyjnych
małych wzmacniaczy basowych – a mogę odnieść się do Ashdowna
Little Giant 350 i Mark Bass Little Mark II – QUBE-450 nie ma się
absolutnie czego wstydzić. Z Ashdownem wręcz wygrywa gdyż Little
Giant 350 sobie szumi... Mark Bass jest groźniejszym konkurentem.
Oferuje 4-pasmową korekcję z dodatkową regulacją paramterycznego
środka i możliwości ukształtowania brzmienia są większe.
Natomiast Taurus QUBE-450 sam z siebie, na baczność, jedynie z
włączonym PUNCH brzmi pełniej, cieplej. Może się podobać.
Podsumowanie
Po czasie, który przyszło mi
spędzić w towarzystwie nowego wzmacniacza firmy Taurus, moja opinia
na temat zdolności i fachowości sopockich konstruktorów
została po raz kolejny ugruntowana. Box Electronics nie goni
światowej czołówki. Już jest wśród niej. Jakość
wykonania, funkcjonalność, wymiary i oferowane brzmienie są
wysokiej próby. Zgodnie z filozofią firmy, cechą
charakterystyczną dla wzmacniaczy Taurus, która wyróżnia
je na tle innych producentów, jest szczególny sposób
potraktowania funkcji parametru GAIN. Podobnie jak u większego
brata: SLT – 300H, przy potencjometrze GAIN ustawionym w pozycji
zero (tutaj nazywa się ona TRUE) wzmocnienia dźwięku możemy
dokonać bez posługiwania się potencjometrem czułości (GAIN), co
daje nam możliwości dodatkowej kontroli nad dźwiękiem, a nie ma
wpływu na „osłabienie” mocy sprzętu. Zwiększenie GAINu kreuje
brzmienie. To rozwiązanie wymaga przestawienia nawyków, ale w
gruncie rzeczy odpowiada mi bardziej niż „tradycyjne”, czyli
takie gdzie bez odkręconego GAINU ani rusz…
Nie ukrywam, że design testowanego
wzmaka zrobił na mnie duże wrażenie (a zwłaszcza te czerwone
markery na potencjometrach). Taurus już z wyglądu jest „zadziorny”.
Mam nadzieję, że kiedyś będzie dane mi pograć na nim jeszcze
raz, ale w towarzystwie paczki na jednej „dwunastce”, co byłoby
pięknym dopełnieniem idei miniaturyzacji i podniesienia mobilności
basowego sprzętu - i jednocześnie staje się coraz bardziej
popularnym rozwiązaniem w warunkach klubowych. A już zupełnie
prywatnie życzyłbym sobie zamontowania w QUBE-450 mojego ulubionego
korektora parametrycznego… Ale i bez parametryka małego byczka
trudno nie polubić!
Do testów dostarczył: Taurus Amp
|