|
Przedstawiamy kolejną odsłonę niezwykle popularnej Roland-owskiej serii Cube. Zespoły często cierpią na tzw. syndrom kolejnej płyty, kiedy po udanym debiucie lub drugim/trzecim krążku pojawia się lekki przestój, a jest to po prostu wynik dość wysoko postawionej poprzeczki. W przypadku testowanego pieca poprzeczka to milion sprzedanych egzemplarzy, zatem aby sprostać oczekiwaniom, trzeba było stworzyć coś jeszcze ciekawszego. Jak wyszło?
Maciek Kowalewski
Do wyboru tym razem mamy cztery różne wersje XL, różniące się zarówno mocą, jak i dostępnymi funkcjami. Znajdująca się w posiadaniu naszej redakcji 20-tka posiada jeszcze mniejszego brata o oznaczeniu 15, oraz dwóch wyraźnie większych, czyli 40 XL oraz 80 XL. Liczby te, jak nietrudno się domyślić, mają na celu przekazanie ewentualnemu użytkownikowi na ile Watt mocy może liczyć, co w naszym przypadku sprowadza się właśnie do 20 na wyjściu.

Konstrukcja zewnętrzna w zasadzie wiele się od poprzedników nie różni. Combo funkcjonuje jako kolumna z zamkniętym tyłem dopasowana do 8” głośnika, z przodu widać charakterystyczny plastikowy grill, a kanty przed uszkodzeniami chronią dodatkowe warstwy przykręcanych osłonek. Wszystko wygląda naprawdę solidnie, powinno bez problemu przetrwać długi czas użytkowania. Ponieważ oficjalny opis zawiera w sobie słowo „portable”, nic zatem dziwnego, że waga jest zredukowana do 9 kg i pozwala raczej bez większych problemów przemieszczać się z domu na próbę i gdziekolwiek dalej.

Sprawą odróżniającą na pierwszy rzut oka XL od poprzedników jest kolor panelu górnego – tym razem zdecydowano się na czerwony. Do dyspozycji mamy trzy wejścia i jedno wyjście, dla równowagi z dwiema funkcjami. Jest wejście gitarowe (ot, zaskoczenie ;-) ), AUX w standardzie Jack 1/8” do podłączenia mp3, no i footswitch, który należy zdobyć oddzielnie. Z kolei w konwencji „w drugą stronę” funkcjonuje gniazdo słuchawkowe zamiennie z wyjściem sygnału, który możemy wykorzystać do nagrania pieca bez korzystania z mikrofonu, czyli RECORDING OUT.

Zabieramy się zatem do opisu tego, co ciekawi nas najbardziej, czyli funkcji i brzmień. Po podłączeniu instrumentu do wzmacniacza wybieramy pomiędzy dwoma kanałami, czystym oraz przesterowanym. Zarówno jeden, jak i drugi są obsługiwane przez trzypasmowy korektor, z podziałem na BASS, MIDDLE i TREBLE. W wersji przesterowanej mamy ponadto do dyspozycji potencjometry GAIN i osobne VOLUME, sprawa natomiast sprowadza się do wybrania jednej z sześciu dostępnych symulacji, różniących się zarówno sposobem brzmienia, jak i reakcją na dynamikę, a oznaczono je jako:
- Acoustic Simulator
- Overdrive
- Distortion
- Metal
- Metal Stack
- Extreme
Z uwagi na ten pierwszy kanał nie do końca powinno nazywać się przesterowanym (bardziej – symulowanym), ale pozostałe 5 znakomicie wpisuje się w tą konwencję, przy której dla spokoju zostaniemy.
Każde z ustawionych brzmień możemy wzbogacić o efekty, sterowane z panelu nieco powyżej. Do wyboru są chorus, flanger, phaser, tremolo, oraz solo i heavy octave, wszystkie znajdujące się na jednym, podzielonym na sekcje potencjometrze. Drugi z kolei oferuje tak zwaną przestrzeń, czyli delay i reverb, na dodatek w ostatnim przedziale z nieźle brzmiącą symulacją sprężyny. Wszystkie te brzmienia oparto o algorytmy COSM, użytkownikom Rolanda i BOSS’a znane dość dobrze. Sprawdzają się naprawdę nieźle, a pomysł z takim a nie innym umiejscowieniem ich w panelu zasługuje na zdecydowany plus.

Co do brzmienia poszczególnych odmian kanału przesterowanego, w tym standardzie oferują naprawdę sporo. Najwyższe z nich posiadają naprawdę solidne „kopyto”, zaskakujące na pewno nie tylko za pierwszym razem. Mniej zniekształcone przedziały, czyli overdrive i distortion potrafią również się sprawdzić, tutaj jednak miejscami reakcja na dynamikę jest mniejsza i dźwięk staje się nieco bardziej płaski. Niemniej, po spojrzeniu jeszcze raz na wzmacniacz (rozmiar) i na ilość decybeli, którą potrafi z siebie wyprodukować, naprawdę trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Zwłaszcza w momencie powrotu do EXTREME lub METAL. Z kolej po włączeniu kanału czystego można do woli bawić się w granie spokojniejsze, przy pewnym zapasie dynamiki.
Przygotowaliśmy jak zawsze kilka przykładów dźwiękowych:
Na koniec zostawiłem sobie jeszcze dwie funkcje znajdujące się „na pokładzie”. Po przegraniu już wszystkich symulacji można się bowiem nastroić (albo zrobić to na samym początku;) ), tuner jest umiejscowiony zaraz przy potencjometrze volume i w pomysłowy sposób wykorzystuje diody służące zwykle do obsługi kanałów. Jeżeli po tym wszystkim stwierdzimy, że potrzebujemy zagrać nieco ciszej, do dyspozycji jest przycisk Power Squeezer, zmniejszający moc do 5 Watt.

Podsumowanie
Szczerze mówiąc, nie wiem czego od wzmacniacza do pogrania w domu/na próbie czy też niewielkim koncercie można wymagać więcej za aktualnie obowiązującą cenę. Kwestia charakteru brzmienia (wiadomo, Roland ma swoje, Vox swoje, Orange swoje, kto co lubi) to sprawa indywidualna, ale patrząc możliwie obiektywnie można ze spokojem pogratulować konstruktorom najnowszej odsłony Cube. Zdecydowanie polecamy!
Specyfikacja:
- Szacowana Moc Wyjściowa 20 W
- Głośnik 20 cm (8 cali)
- Sterowanie POWER Przełącznik, CH SELECT Przełącznik, TUNER Przełącznik, POWER SQUEEZER Przełącznik, [JC CLEAN Channel] VOLUME Gałka [LEAD Channel] TYPE Przełącznik (ACOUSTIC SIM, OVERDRIVE, DISTORTION, METAL, METAL STACK, EXTREME), GAIN Gałka, VOLUME Gałka [EQUALIZER] BASS Gałka, MIDDLE Gałka, TREBLE Gałka [EFX/SOLO] EFX/SOLO Gałka (CHORUS, FLANGER, PHASER, TREMOLO, SOLO, HEAVY OCTAVE) [DELAY/REVERB] DELAY/REVERB Gałka (DELAY, REVERB, SPRING)
- Wskaźniki JC CLEAN Channel, LEAD Channel, TUNER, EFX/SOLO, POWER SQUEEZER
- Złącza INPUT Jack (1/4- cala phone type), AUX IN Jack (Stereo miniature phone type), FOOT SW Jack (TIP: CH SELECT, RING: EFX/SOLO) (1/4- cala TRS phone type) RECORDING OUT/PHONES Jack (Stereo 1/4- cala phone type)
- Pobór mocy 24 W
- Wymiary 385 x 240 x 385 mm
- Waga 9 kg
- Akcesoria Owner's Manual
- Opcje Przełącznik nożny (BOSS FS-5U, FS-6)

Dystrybutor: Roland Polska
|