|
Po serii artykułów na temat tego, co gitarzystom potrzebne (efekty) czas na coś, co jest zdecydowanie niezbędne i bez czego raczej niewielu się obędzie, czyli wzmacniacz. Na warsztat wzięliśmy wyczekiwany head Egnater Rebel 30 wraz z dedykowaną kolumną 1x12".
Maciek Kowalewski
Egnater to całkiem dobrze znane już na rynku konstrukcje celujące w bardziej wymagającego użytkownika, przekładające zdecydowanie kryterium jakości nad obniżanie ceny. Żeby zdobyć taki wzmacniacz należy sięgnąc do kieszeni nieco głębiej niż przy zaopatrywaniu się w masowe i seryjne produkcje, ale też dostajemy sporo więcej. Dlatego podczas testów stosujemy zawsze ostrzejsze kryteria, przy powyższych założeniach raczej nie powinno być miejsca na niedoróbki.

Podczas rozpakowywania paczek które pojawiły się w naszej redakcji natrafiliśmy na pierwsze oznaki nieco większej niż zwykle dbałości o szczegóły. Head został zapakowany w osobny pokrowiec, przez co łatwiej będzie go chronić między koncertami (jeżeli nie zamierzamy zaopatrzyć się w twardy case), lub nie powinno być problemów z kurzem czy innymi zagrożeniami „czyhającymi” na nasz sprzęt. Pod względem samego wykonania nie mam żadnych zastrzeżeń, obicie nigdzie nie odstaje, a wszelkie ruchome elementy są w należyty sposób przykręcone odpowiednimi śrubami. Grill jest pokryty charakterystycznym materiałem, na którego tle wyróżnia się logo Egnatera, zarówno w przypadku głowy, jak i paczki. Tymczasem pora na słów kilka o tym, co napędza cały zestaw.
Hardware
Z samej nazwy łatwo wywnioskować fakt, że w przypadku maksymalnych ustawień mocy wzmak potrafi z siebie wykrzesać 30 Watt, co w zupełności wystarcza zarówno na próbę, jak i na koncert (jest naprawdę głośno). Jako serce układu elektronicznego funkcjonuje zestaw lamp 5x12AX7, 2xEL84 oraz 2x6V6, przy czym aktualnym balansem pomiędzy ilością sygnału przetwarzanego przez te dwie ostatnie sterujemy za pomocą potencjometru Tube Mix. Jeżeli ustawimy go na sam środek, dostajemy pełne 30 Watt, jeżeli wybieramy tylko jedną z opcji (maksymalnie wychylamy w którąś stronę), moc spada do 20.

Kolejną opcją związaną na razie tylko z mocą jest możliwość ustawienia jej poziomu dla każdego kanału z osobna (sic!). To naprawdę przydatna sprawa, bo przy odrobinie kombinacji udaje się ustawić potrzebną reakcję na dynamikę, charakter i sposób pracy zarówno dla używanych przez nas barw przesterowanych, jak i czystych, a przy okazji podkreślić różnicę między nimi. To jeden z większych plusów tego wzmaka, nie da się ukryć.

Przechodzimy zatem do kolejnych potencjometrów, sterujących już konkretnymi kanałami. Rebel 30 posiada ich dokładnie dwa, z czego pierwszy wyposażony nieco bardziej ascetycznie, a drugi posiadający trochę więcej opcji. Idąc w prawo od gniazda sterującego znajdziemy panel obsługujący kanał 1, z przełącznikami Tight i Bright określającymi ogólne cechy aktualnego brzmienia, pokrętłem głośności (Volume) oraz dwupasmowym korektorem (Bass, Treble). To zestaw mocno podstawowy, ale nawiązujący do klasycznych konstrukcji. Po chwili pracy z tym wzmacniaczem mocno wydaje mi się, że łatwiej można byłoby go porównać do dwóch osobnych urządzeń jednokanałowych, powinno to oddać trochę dokładniej charakter tego urządzenia.

Idąc dalej w prawo, natrafiamy na blok kontrolerów kanału 2. Po znanych już przełącznikach Tight i Bright czas na gałkę przesterowania poziomu wejściowego (Gain), tym razem trzypasmowy EQ (Bass, Middle, Treble) oraz pokrętło głośności (Volume). Widać już zatem wyraźnie, że sama idea jest nieco inna, stąd moje przypuszczenie z poprzedniego akapitu. Dalej znajdują się wszystkie potencjometry związane z mocą, o których mowa była przed chwilą, a na sam koniec przełącznik Stand By/Play z dodatkową opcją cichego nagrywania przez znajdujące się z tyłu gniazdo XLR.
W tym ostatnim ustawieniu możemy dzięki wyjściu Rec Out uzyskać sygnał będący emulacją zestawu kolumna+mikrofon, bez potrzeby robienia hałasu, a jednocześnie nie narażając się na uszkodzenie wzmacniacza. Sprawa działa również w przypadku pozycji Play, wtedy jednak musimy pamiętać o podłączeniu kolumny. Co do wartości praktycznej tego systemu - okazuje się, że algorytm dostosowujący ostateczny sygnał działa bardzo sprawnie i podczas pracy w studiu/domowych warunkach można polegać na nim w zdecydowanej większości. Całkiem ładnie wyglądają do tego diody, świecące mocnym światłem – coś dla lubiących tak zwane bajery ;-)

Tylny panel oferuje całkiem pokaźny zestaw gniazd. Umieszczono tu wyjście i powrót pętli efektów (Send,Return), zaraz obok trafiamy na osobne dla każdego kanału sterowanie poziomem pogłosu (Reverb), wspomniane wyjście Rec Out oraz złącza kolumnowe (z przełączaną impedancją) i gniazdo na footswitch (w zestawie).

Wzmacniacz nie przydałby się nam jednak na wiele bez kolumny. Wykorzystano tutaj zamkniętą obudowę ze sklejki brzozowej, natomiast jako głośnik funkcjonuje 12-calowy Custom Voiced Egnater Celestion™ Elite-80 Speaker, montowany też w wersji combo. Z tyłu znajdziemy dwa wejścia o impedancji 16 Ohm, a całość całkiem zgrabnie współpracuje z headem.

Wrażenia z gry
Czas na to, co najważniejsze, czyli wnioski z użytkowania. Testowany zestaw ma w sobie sporo z ogólnie rozumianej uniwersalności, ale jednak charakterem przypomina o klasyce, nie tylko zresztą rockowej. Typowy dla dzieł stworzonych przez Bruce’a Egnatera design wydaje się być łagodny, niemniej nie ma to większego związku z możliwościami wzmacniacza, przy rozkręceniu jednego z kanałów uwydatnia się bowiem całkiem konkretny, rockowy pazur. Wartościowe okazały się też możliwości udostępniane dzięki zaimplementowanemu wyjściu Rec Out, które brzmi zupełnie dobrze, pozwala uniknąć kłopotów związanych z mikrofonami i szybko nagrać potrzebną frazę.
Ponieważ kolumna jest zewnętrzna, nie ma wrażenia „uwięzionego” basu, wszystko propaguje się w należyty sposób, ale i tak najbardziej zadowoleni będą wielbiciele typowego "gitarowego" grania. Potężne, hi-gainowe przestery są tu raczej niełatwe do ukręcenia bez zewnętrznych kostek, za to po podłączeniu kilkuletniego Fendera (Gibsona zresztą też) udało się złapać naprawdę wartościowy, rockowy, selektywny mocny crunch i distortion. Czysta barwa może być zarówno zupełnie pozbawiona zniekształceń, jak i lekko ubogacona, natomiast, co najważniejsze, mamy możliwość pracy na różnych mocach w każdym kanale, co znakomicie poszerza zakres zastosowań. Pod tym względem zdecydowany plus!
Przygotowaliśmy kilka przykładów brzmieniowych. Oto one:
Podsumowanie
Rebel 30 okazuje się kolejnym krokiem w kierunku stwierdzenia, że Bruce Egnater wie, co robi. Muszę przyznać, że staję się coraz bardziej zdecydowanym zwolennikiem zestawów głowa+kolumna o średnich gabarytach. Dlaczego? Moc 30 Watt zupełnie wystarcza do większości zastosowań, a zdecydowanie poręczniej jest zabrać dwa mniejsze urządzenia, przy okazji nie tracąc nic z zalet takich zestawów. Pod względem jakości nie ma absolutnie nic do zarzucenia, natomiast jak zwykle w przypadku nieco sprofilowanych wzmacniaczy warto w ramach ciekawości pójść z gitarą do sklepu i przetestować je osobiście – bo sprawa warta jest polecenia.

Specyfikacja:
Egnater Rebel 30 - head lampowy
- moc: 30W
- impedancja: 4/8/16 ohm
- lampy mocy: dwie 6V6 oraz dwie EL84
- tube mix - mieszanie brzmień pomiędzy parami lamp 6V6 i EL84
- lampy przedwzmacniacza: pięć 12AX7
- clean: volume, bass, treble
- overdrive: volume, gain, bass, mid, treble
- przełączniki Tight/Deep oraz Bright/Normal dla każdego kanału
- pętla efektów
- reverb - regulacja w każdym kanale
- footswitch: wybór kanału oraz reverb on/off
- regulacja mocy dla każdego kanału
Egnater Rebel 112 X - kolumna gitarowa
- Kolumna głośnikowa ( gitarowa )
- Rekomendowana dla głowy Rebel 30
- Głośnik 12" Custom Voiced Egnater Celestion™ Elite-80 Speaker
- Obudowa - sklejka brzozowa
- Wymiary: 476 mm (w) x 324 mm (d) x 394 mm (h)
- Waga: 15.5 kg

Dystrybutor: FX Music Group
|