|
Marki gitarowego świata prześcigają się coraz to nowszymi technologiami. Obserwując ten cały rynek muzyczny możemy zauważyć wzrost popularności produktów o małych gabarytach a dużych możliwościach. Ostatnio bardzo modne zrobiły się małe wzmacniacze lampowe oferujące dynamiczne i klarowne brzmienie które możemy wykorzystać w domu, studio lub na małych koncertach. Firma Egnater o której będę pisał taż ma w ofercie takie wzmacniacze.
Łukasz Kulczak

W roku 1975 Bruce Egnater gitarzysta i student elektroniki otworzył własny warsztat. Początkowo naprawiał wzmacniacze, by po jakimś czasie zająć się ich modyfikwoaniem. Kolejny krok to stworzenie własnego wzmacniacza. Ciężka praca nad projektowaniem sprawiła, że Egnater Amplification należy obecnie do czołowych i najszybciej rozwijających się producentów wzmacniaczy gitarowych w branży. Zestaw który dostałem do testów – niewielki head Egnater Tweaker z paczką na jednym głośniku 12" – to jedna z najnowszych konstrukcji Egnatera. Czy sława marki jest adekwatna do tego, co to maleństwo potrafi?

Rozpakowujemy. Można zauważyć na pierwszy rzut oka małe rozmiary i stosunkowo niewielka waga, co zaoszczędzi nam kontuzji pleców. Drugą sprawą jest bardzo ładne wykończenie w stylu vintage. Naprawdę efektowne! Pośrodku widnieje logo firmy, a poniżej rozmieszczone są gałki i pokrętła, czyli nasz panel sterowania.Wzmacniacz jest w pełni lampowy i ma moc 15 Watt. Lampy na końcówce mocy jakie zostały zamontowane w tym modelu to 6V6 w ilości dwóch sztuk. Na przedwzmacniaczu mamy 3 lampy 12AX7.

Zaczynając od lewej strony mamy switch AC Power za pomocą którego możemy odpalić wzmacniacz. Obok niego znajduje się przełącznik Standby/Play. W pozycji Standby rozgrzewają się lampy, a w pozycji Play wzmacniacz jest gotów do gry.

Pierwszy przełącznik zmienia nam charakter z Vintage na bardziej agresywny Modern. Master to ogólna głośność po sekcji przedwzmacniacza.

Następny przełącznik USA/AC/BRIT służy do zmiany rodzaju stylistyki korekcji. USA oferuje nam kalifornijskie brzmienie bardziej typu Blackface, natomiast AC to bardziej brytyjski sound typu Vox. Ustawienie BRIT to też brytyjski charakter wzmacniaczy, ale całkiem inny od AC, bardziej marshallowy. EQ mamy 3-pasmowe: TREBLE, MIDDLE, BASS.

Kolejny przełącznik CLEAN/HOT przełącza nas z czystego dźwięku do przesterowanego – to wybór kanału. Gałka GAIN daje nam wzrost przesteru w sekcji przedwzmacniacza. Pora na switch BRIGHT/NORMAL, w pozycji Bright wzmacniacz dostaje górki co powoduje jaśniejsze brzmienie, w pozycji Normal daje nam w miarę naturalny niepodkoloryzowany dźwięk. Ostatni przełącznik DEEP/TIGHT. Deep daje nam pełniejszy bas natomiast Tight powoduje cięcie głębokich basów.

Tylni panel wzmacniacz posiada buforowaną pętle efektów. Standardowo mamy SEND i RETURN. Pośrodku znajduje się przełącznik impedancji. W zależności jakiej impedancji mamy paczkę, musimy wybrać jedną z trzech możliwości: 4 Ohm, 8 Ohm lub 16 Ohm. Jako pierwszy głośnik podłączamy pod gniazdo MAIN. Jeżeli chcemy podłączyć dodatkowy głośnik, to do tego nam posłuży gniazdo EXTENSION. Następnie mamy bezpiecznik, a za nim przełącznik napięcie, służy on do zmiany napięcia w zależności od kraju w jakim się znajdujemy 100V / 115V / 230V . I ostatnie zostało nam gniazdo zasilania. To duża zaleta konstrukcji wzmacniacza, że na tym samym wzmacniaczu zagramy zarówno w Polsce, jak Wielkiej Brytanii, USA, Australii czy Japonii :-)

Egnater Tweaker 112x - 1x12" Extension Cabinet
Paczka jest niewielkich wymiarów oparta na jednym głośniku 12” model to Celestion™ G12H-30. Ma moc 30 Watt w RMS. Wykończenie jej też jest w stylu vintage, świetnie się prezentuje razem jako komplet z głową. Tył paczki jest otwarty.
Słuchamy
Odpalamy na pierwszy ogień kanał czysty. To co możemy usłyszeć to czysty i dynamiczny sound. Zakres stylistyczny na kanale czystym jest ogromny, co słychać na próbkach od jazzu, bluesa, country przez funky, pop do bardziej grungowe i rockowe brzmienia. Dzięki umieszczeniu takiej ilości przełączników mamy możliwość balansować między brzmieniem brytyjskim a amerykańskim.

Możemy kręcić od gładkiego głębokiego dźwięku, po szklisty chrypliwy. Sound w tym wzmacniaczu jest otwarty, z przyjemną górką i głębokim dołem. Łatwość obsługi i intuicyjność to ogromna zaleta tego wzmacniacza. Wystarczy, że zechcemy zabrzmieć jak np. Stevie Ray Vaughan czy John Scofield, pokręcimy gałkami i taki charakter możemy szybko uzyskać. Dodam, że na kanale czystym możemy uzyskać także brzmienia nieco cięższe, crunchowe.

Kanał z drivem oznaczony jako HOT ma tak samo dużo możliwości, co czysty. Od grunge’u, przez rock po metal. Przester gra bardziej charakterystyką piaskową, dźwięk jest otwarty i dynamiczny. Osobiście wolę taką jaśniejszą barwę – zawsze w miksie można ją troszeczkę ściemnić. Wzmacniacz bardziej mi się podoba w grze rytmicznej, niż w solowej. Ten wspomniany wcześniej piach na solówkach brzmi nie za dobrze, ale jak to prawie każdy gitarzysta grający na lampach, dopala swojego wzmaka. Vai Petrucci, Satriani Wyld i inni dopalają swoje głowy kostkami analogowymi, ja też tak robię :-). I wówczas sound jest przepotężny! Dzięki takiej operacji poszerza nam się pasmo, a dźwięk jest bardziej skompresowany i ma więcej harmonicznych i problem z głowy. Taka operacja jest idealna dla tzw. shrederów. Bo w rockowo funkowych solach wzmacniacz daje radę, ale do metalowych proponuję dopalić jakąś kosteczką.

Oto przykłady dźwiękowe. Próbki nagrywałem przez Avid Eleven Rack na mikrofonach Shure SM57 i pojemnościowym MXL 990.

Podsumowanie
Wzmacniacz jest bardzo ciekawy. Jedyny w swoim rodzaju. Ma ogromną paletę brzmień, od stylistyki jazzowej, po metalową. Wielość ustawień sprawia, że można ukręcić praktycznie każdy typ soundu. I co najważniejsze, funkcja zmiany charakteru brzmienia np. EQ nie jest udawana. W trybie USA brzmienie jest rasowo kalifornijskie, w ustawieniu AC dostajemy do rąk niemalże klasycznego VOXa, a w trybie Brit wykrzeszemy klasyczne brytyjskie brzmienie. Do tego wzmacniacz świetnie reaguje na dynamikę gry – doskonale sprawdza się przedwzmacniacz. To nie jest jakiś-tam-pseudo-lampowy-wzmak. To pełną gębą rasowy lampowy wzmacniacz, tyle że o niezbyt dużej mocy. Można powiedzieć że wszystko na nim się da ukręcić. Jego małe rozmiary dają nam możliwość grania i nagrywania w dowolnych warunkach. Do wyglądu nie da się przyczepić, bo wygląda rasowo. Egnater miał świetny pomysł na tego rodzaju wzmacniacz. Uniwersalność i funkcjonalność jest ogromna w testowanym modelu. Zabija konkurencję. Również cenowo, bo ten wzmacniacz kosztuje zaledwie 1600 zł! Egnatera Tweakera trzeba koniecznie spróbować.
Do testów dostarczył: FX Music









TAGI: mały gitarowy wzmacniacz lampowy, uniwersalny wzmacniacz lampowy, 2-kanałowy tani lampowy wzmacniacz gitarowy, dobry wzmacniacz gitarowy do jazzu, bluesa i rocka, dobra tania lampowa głowa gitarowa, jaki wzmacniacz lampowy head polecacie?, Egnater Tweaker
|