Reklama
Kuba "Perun" Skibiński (M.o.s.s.a.D) - wywiad
przedsionek sławy
28.11.08
ImageKuba „Perun” Skibiński - gitarzysta, wokalista, klawiszowiec. Student III roku elektrotechniki na Politechnice Poznańskiej. Trzon heavy metalowego zespołu M.o.s.s.a.D.

 

Image

  • Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

(śmiech) To było bardzo dawno temu... gdy w 1993 roku poszedłem do szkoły muzycznej.

  • Czyli jesteś wykształconym muzykiem? Pamiętasz swoją pierwszą gitarę?

Jestem wykształcony muzycznie, ale na instrumentach klawiszowych. Jeśli chodzi o gitarę, to jestem samoukiem. Pierwszą moją gitarą był Defil - akustyk. Mam go nawet do dzisiaj. Zaczynałem od jakichś podstawowych, pojedynczych akordów na obozie harcerskim (śmiech). Doskonale pamiętam jak po powrocie z tego obozu na okrągło grałem trzy akordy, próbując pod nie podłożyć różne piosenki. Tak naprawdę rozkręciłem się dopiero w liceum, kiedy to zachorowałem na punkcie gitary elektrycznej. Zacząłem więc zbierać pieniądze. Po kilku miesiącach uzbierałem 600zł i od razu poszedłem do sklepu muzycznego w Poznaniu. Kupiłem Washburn’a  stratocastera.

  • Już wtedy miałeś swojego gitarowego mentora?

Nie, zdecydowanie nie. Słuchałem po prostu swoich ulubionych zespołów. Załatwiłem sobie jakieś tabulatury w formie tekstowej i grałem. Grałem godzinami starając się nadążyć za grającą z głośników muzyką. Pierwszym numerem jaki zagrałem w całości - pamiętam, był „Enter Sandman” zespołu Metallica (śmiech). Wiesz, taki prosty technicznie klasyk gatunku. Generalnie starałem się grać utwory jakichś gwiazd, stopniowo podnosząc sobie poprzeczkę. Później zacząłem sam wymyślać jakieś numery - oczywiście opierając się na zmodyfikowanych riffach moich ulubieńców (śmiech).

  • Już w szkole średniej postanowiłeś założyć zespół?

Dokładnie tak. Założyłem z kolegami zespół w wakacje, bo nam się nudziło. Koledzy byli po szkole chóralnej, ale instrumentalnie, podobnie jak ja też byli samoukami. Pomysł niestety szybko upadł, gdy już w roku szkolnym szukaliśmy sali prób. Jak się okazało, dom kultury w którym chcieliśmy mieć cykliczne próby zażądał 30zł za godzinę. Dom kultury, który ponoć jest otwarty dla młodzieży - jak się okazało młodzieży z grubym portfelem.

Image


Po tym niewypale o założeniu zespołu zacząłem myśleć dopiero na studiach. Znaleźli się ludzie i tak to się kręci do teraz. W tej chwili naprawdę mi na tym zależy i jeśli uda się nam w przyszłości osiągnąć jakiś tam sukces, będę spełniony. Oczywiście Mossad to też swojego rodzaju odskocznia od codziennego pędu i nie jest to moje być albo nie być. W Polsce bardzo trudno żyje się muzykom, dlatego moje studia są alternatywą. Nie czuję jakiejś presji, nie muszę żyć z grania. Dobrym przykładem jest tu wokalista Zakopower. Z zawodu jest architektem, ale jest w zespole i robi karierę. Wykształcenie jest jego ewentualnym kołem ratunkowym. Może mi się też tak kiedyś uda (śmiech).

  • Gdzie w tej chwili macie próby?

W marcu, kiedy powstał Mossad, okazało się, że kolega z roku ma u siebie w domu dobrze wyposażoną salę prób, więc się zgadaliśmy na wspólne jam session. Uformował się pełny skład i tak gramy do dziś. Początkowo zbieraliśmy się raz w tygodniu, tak po prostu, żeby się rozerwać. Zaczęło się typowo, od coverów - oczywiście Metalliki (śmiech). Generalnie wyglądało to tak, że schodziliśmy się na próbę i padało pytanie: co kto potrafi grać. Padł konkretny tytuł i graliśmy. Swoje autorskie numery zaczęliśmy robić dopiero w maju, kiedy zauważyłem, że jesteśmy całkiem nieźle zgrani rytmicznie. Nasze poczynania nagrywaliśmy aparatem cyfrowym. Potem pojawił się pomysł nagrania płyty demo. Co prawda nasz plan ziścił się dopiero teraz, bo właśnie jesteśmy w trakcie nagrywania.

  • Jakim sprzętem dysponujesz na dzień dzisiejszy?

Mam Ibaneza RG320DX FM AM. Udało mi się go okazyjnie kupić w wakacje. Sytuacja wyglądała tak, że z racji przerwy w nauce postanowiłem pójść do pracy, żeby kupić nowy sprzęt. Jakoś tak pod koniec lipca mając 1300zł w kieszeni zacząłem rozglądać się za nowym wiosłem. Zupełnie przez przypadek na allegro znalazłem tego Ibaneza, właściwie nowego, w bardzo okazyjnej cenie. Natomiast jeśli chodzi w wzmacniacz, to zakupiłem combo firmy VOX AD 100-VT-XL. Taki 100-watowy piec stworzony specjalnie do cięższej gry. Jestem z niego bardzo zadowolony. Ma 11 symulacji wzmacniaczy, lampowo-tranzystorowy wyziew i 11 wbudowanych efektów.

  • Jakieś kostki?

Mam starą kostkę Exar'a - Metal Mind, ale teraz generalnie korzystam z efektów Vox'a. Cała gama jego brzmień i efektów w zupełności mi teraz wystarcza. Oczywiście chciałbym mieć lepszy sprzęt, ale na to jeszcze mam czas. Kiedyś z pewnością sobie kupię head Marshalla i jakąś fajną kolumnę, ale na dzień dzisiejszy jest to plan nie do zrealizowania (śmiech). Na pewno niedługo kupię sobie kaczkę.

  • Oprócz tego, że grasz na gitarze w Mossad, również śpiewasz. Od dawna?

Zawsze chciałem śpiewać! Zaczęło się chyba w momencie, kiedy po obozie harcerskim grałem ciągle trzy chwyty (śmiech). Kiedy już tak sobie grałem, zacząłem sobie podśpiewywać. Potem, uczyłem się nowych kawałków dwutorowo - od razu z tekstem. W zasadzie to wszystko wyszło bardzo naturalnie, że zostałem wokalisto-gitarzystą (śmiech). Tak naprawdę w naszym zespole nie było nikogo innego, kto mógłby objąć funkcję wokalisty, więc śpiewam ja. Jestem świadomy tego, że nie mam szczególnie wybitnego głosu i chętnie podejmę jakieś działania jeśli chodzi o emisję. W końcu cale życie się człowiek uczy. Nie jestem supertalentem, więc przede mną jeszcze dużo pracy. 

  • Jesteś samoukiem. Czy uważasz, że to co wyniosłeś z domu wystarczy, żeby grać dobrze?

Nie. Oczywiście przydałyby mi się jakieś lekcje. Tu chodzi generalnie o zdobycie jakiejś techniki, bo wiadomo - doświadczony muzyk, który udzieli dobrych rad, uchroni nas przed złapaniem złych nawyków. Myślę, że lekcje gry dają dużo lepsze i szybsze efekty niż samotne, popołudniowe nasiadówy z gitarą. Oczywiście wielu rzeczy nauczyłem się sam, ale wiem, że pod okiem doświadczonego gitarzysty pojąłbym pewne tajniki gry zdecydowanie szybciej.

  • Jak często i w jaki sposób ćwiczysz?

Generalnie często ogrywam skale gitarowe, gamy, jakieś arpeggia żeby poćwiczyć sobie kostkowanie i szybkość gry. Pamiętam jak zaczynałem - na prawdę ciężko mi to szło. Z czasem zauważyłem, że moja technika idzie do przodu, dlatego widzę duży sens w tego typu ćwiczeniach. Tym bardziej, że to mi po prostu sprawia ogromną frajdę.

Image


Czasem puszczam sobie jakąś muzykę i staram się do niej dogrywać solówki. Bez znajomości gam, a co za tym idzie dźwięków na gryfie takie „dogrywanie” graniczyłoby z cudem - chyba, że ktoś ma naprawdę fenomenalny słuch, pamięć i szczęście (śmiech).
Warto dodać, że zdarza mi się rejestrować swoje poczynania. Takie nagranie ujawnia całą prawdę o naszej grze - wychodzi wszystko to, czego podczas np. solówki nie usłyszymy. Wszystkie niedociągnięcia, niewłaściwe zmiany tempa itd. Poza tym takie domowe nagrania kontrolne pozwalają mi spojrzeć na muzykę z perspektywy słuchacza, dzięki czemu mogę coś poprawić lub ewentualnie zmienić.
Jeśli chodzi o częstotliwość ćwiczeń. Pamiętam, jak jeszcze jako dzieciak chodziłem do szkoły muzycznej, grałem na pianinie pół godziny dziennie. To była prawdziwa męczarnia, bo czułem presję otoczenia, nauczycieli, itd. Do gry na gitarze nikt mnie nie zmuszał, dlatego potrafię siedzieć i grać całymi godzinami - dla przyjemności oczywiście. Poza domem też ćwiczę, grając regularne, cotygodniowe próby z zespołem. Przed naszym pierwszym koncertem graliśmy częściej (śmiech).

  • Jakieś plany na przyszłość?

Plany są zawsze. Aktualnie jesteśmy w trakcie nagrywania debiutanckiego dema, które niebawem będzie można dostać na naszych koncertach. Mam też nadzieję, że dzięki tej płycie w przyszłym roku uda nam się zagrać na „Poznań Student Rock Festiwal”. Nastawiamy się też na granie w małych klubach – to chyba najlepszy i najtańszy sposób promocji. Poza tym próby, próby i jeszcze raz próby. W końcu praktyka czyni mistrza!

 Strona internetowa zespołu M.o.s.s.a.D.

Image

Rozmawiał Michał Wasyl

 
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama

soundcheck - gitary elektryczne

audio - Samick LN-30 VS - interesująca gitara elektryczna z dwoma humbuckerami

ImageŁał! Ta gitara ma coś w sobie - brzmi, świetnie wygląda, jest nieźle wykonana i stroi! Kapitalny stosunek jakości do ceny, brawo!

Cena detaliczna: 1599 zł

soundcheck - gitarowe efekty stomp-box

Ibanez TC7 - gitarowy chorus w formie kostki podłogowej

ImageTC7 to dobra propozycja dla tych, którzy potrzebują niedrogiego i funkcjonalnego chorusa. Solidna obudowa i patent z chowającymi się potencjometrami po wciśnięciu. Nam się podoba.

Cena detaliczna: 260 zł

soundcheck - wzmacniacze gitarowe

Krank Revolution REV SST + 412 Cab - hybrydowy wzmacniacz typu head i kolumna gitarowa

ImagePołączenie technologii lampowej w układzie przedwzmacniacza i tranzystorowej w końcówce mocy - duża dawka przesterowanej mocy z kolumną na 4 12" Eminence V12. Wersja głowy i kolumny z chromowanym grillem (droższa wersja)

Cena detaliczna: 5190 zł + 4750 zł

gatunki drewna

Klon falisty (ang. quilted maple)
Image
Zaprzyjaźnione serwisy:

E-MUZYK.pl | Portal Nagłośnieniowy - testy sprzętu PA | macmusic.pl | PCmusic.pl | ARB Media Poznań | Sylvan | R&S Wind | TS Wind | Posesor Poznań | Gothart Wood | Gothart Label | Systemy Pomiarowe imc | team 29er | Tanie strony www Poznań | Implanty Zębów Poznań | "Implanty Zębów" Gabinet Poznań | Pozycjonowanie stron | Tworzenie stron | Biuro Rachunkowe "eRKa" Poznań - Pełna księgowość | Biuro Rachunkowe "eRKa" Poznań - Księgowość dla wspólnot mieszkaniowych | Kancelaria Rachunkowa "LIBRA" Poznań - Pełna księgowość Poznań | Kancelaria Rachunkowa "LIBRA" Poznań - Książka przychodów i rozchodów KPiR Poznań | Skuteczne pozycjonowanie w Google stron firmowych | Kurs pozycjonowania w Google stron firmowych

e-gitara,gitara elektryczna,dobry wzmacniacz gitarowy,jaki wzmacniacz do rocka?,dobra gitara do heavymetalu